terapiatraumy.pl

Archive
Maj 2018 Monthly archive

 

MÓZG, UMYSŁ I CIAŁO        w  TERAPII  TRAUMY (wykład)

Piątek, 25 maja 2018, g. 17.00       Sala 001

Uniwersytet SWPS Wydział Zamiejscowy, Poznań, ul. Kutrzeby 10

Formularz zgłoszeniowy (na samym dole notki organizatorów): SWPS Poznań aktualności

Trauma istotnie wpływa na trzy funkcje mózgu: kognitywną, emocjonalną i instynktowną. Dlatego też jej terapia musi być adresowana do wszystkich trzech. Sztuką zaś jest rozpoznanie, z jakiej części mózgu pacjent jest aktualnie zdolny się komunikować i zaadresowanie odpowiednich działań właśnie do nich.

Wykład przybliży najnowsze nurty w terapii traumy respektujące poznanie kognitywne i emocjonalne oraz włączające ciało i jego świadomość. Spotkanie z naszymi gośćmi Małgorzatą SieczkowskąZenonem Mazurczakiem skierowane w zamierzeniu do praktyków, poprowadzi Joanna Zapała – psycholog, psychoterapeuta, superwizor psychoonkologii. 

Czytaj dalej...

Facebook, wywiad na żywo: https://www.facebook.com/events/2367864943227505/

Czytaj dalej...

Jeśli nie mam ciała, po angielsku no-body, to jestem nikim. Nie ważne, czy mam ciało, czy jestem ciałem, potrzebuje ciała.

Potrzebuję ciała między innymi, a może przede wszystkim, do samoregulacji. Co to znaczy?  Jak sobie radzę w sytuacjach trudnych, gdy spotykają mnie przeciwności? Jak sobie radzę ze stresem? Czy i jak jestem w stanie uspokoić się, uspokoić ciało i odprężyć się.

Zachód wybrał drogę przez intelekt, przez rozum. I dzięki nauce i technice odniósł globalny sukces. Ciało jednak wyeliminował. 

Nawet w religiach Zachodu brak ciała. Niektórzy uważają, że panuje tu wręcz wrogość wobec „grzesznego” ciała. Nabożeństwa przypominają „gadające głowy”; nie ma modlitwy ciałem oprócz znaku krzyża, przyklęknięcia czy zdawkowego pokłonu.

A jak w takiej sytuacji bezcielesności radzimy sobie z ciałem? Gdzie znajdujemy ukojenie? 

Bessel van der Kolk powiada, że: „zasadniczo pochodzimy z kultury post-alkoholowej. Europejczycy od wieków znali tylko jedną drogę radzenia sobie z bólem i cierpieniem. A mianowicie butelka alkoholu! Kultura północno-amerykańska kontynuuje to podejście. Źle się czujesz? Zrób sobie drinka albo weź tabletkę!”

Ale jeśli popatrzeć na inne religie i cywilizacje w świecie, to okaże się, że samoregulacja zawsze zaczyna się od ciała. Indie mają jogę. Chiny, Japonia i Korea mają qigong, tai chi oraz przeróżne sztuki walki. W Afryce są bębny, śpiew i taniec.

W Strachu ucieleśnionym. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy, van der Kolk opowiada taką historię:

Mogłem obserwować siłę społecznych rytmów w 1996 roku, gdy arcybiskup Desmond Tutu prowadził publiczne wysłuchania w południowoafrykańskiej Truth and Reconciliation Commission (Komisji Prawdy i Pojednania). Towarzyszyły temu wspólne śpiewy i tańce. Świadkowie wspominali niewyobrażalne okrucieństwa, jakie spotkały ich i ich rodziny. A gdy stawało się to zbyt przytłaczające, Desmond Tutu przerywał zeznania i inicjował wspólną modlitwę, pieśń albo taniec, dopóki świadek nie doszedł do siebie. Dzięki temu uczestnicy mogli jakby „wchodzić i wychodzić” z ponownego przeżywania horroru i znowu znaleźć słowa na opisanie tego, co ich spotkało. Arcybiskupowi Tutu i całej komisji udało się dzięki takim działaniom zapobiec szałowi zemsty, co często obserwujemy, gdy ofiary zbrodni wychodzą na wolność.

A nam, na Zachodzie, pozostaje jedynie przypomnieć sobie ostrzeżenie Wisławy Szymborskiej z wiersza pod tytułem Prospekt:

Jestem pastylka na uspokojenie.

[…]

Wiem, co robić z nieszczęściem,

jak znieść złą nowinę,

[…]

Sprzedaj mi swoją duszę.

Inny się kupiec nie trafi.

Innego diabła nie ma.

_____________

Ilustracja: Bruno Bruni Pocałunek; rzeźba; Galeria Alexander E. Räber (Zurych).

Czytaj dalej...

PROBLEMY PSYCHICZNE ZAKRYWAJĄ PRAWDZIWĄ TWARZ

Nareszcie premiera: Bessel van der Kolk: Strach ucieleśniony. Mózg, rozum i ciało w terapii traumy. Czarna Owca 2018, seria Terapia Traumy.

Siedzę sobie i wertuję tę książkę. Co miałem napisać przedpremierowo, to już napisałem. Radość z ukazania się książki, teraz dzielona z czytelnikami, którzy książkę kupują, jest – jak wiadomo – radością podwójną.

Do głowy przychodzą mi różne pytania,  elementarne czy wręcz naiwne, takie jak: co to jest trauma? jaka jest trauma? do czego można traumę porównać? jak się trauma objawia?

Z pomocą przyszła mi wiadomość o  ciekawej akcji w Zurychu, która zwraca uwagę na problemy psychiczne w miejscu pracy. Akcje zorganizowało Zurychskie Towarzystwo Ubezpieczeniowe (Sozialversicherungsanstalt des Kantons Zürich – SVA) pod hasłem: Problemy psychiczne zakrywają prawdziwą twarz i pokazuje przykłady pięciu częstych zmian zachowania: depresja, dwubiegunowość, kłamstwo, zarozumialstwo i nikczemność.

Kampania na wielką skalę obejmuje płatne ogłoszenia, plakaty, media społeczne, itp. Widać ją wszędzie. W tym celu realne osoby zostały uszminkowane, podczas wielogodzinnych sesji make-upu, a potem sfotografowane i sfilmowane. A specjalna animacja pokazuje cały proces przemiany.

Przypomina mi się Emmanuel Levinas, żydowsko-litewsko-francuski filozof, ze swoją koncepcją epifanii twarzy. „Epifania” znaczy objawienie. Levinas za podstawowe doświadczenie egzystencjalne uznawał spotkanie „twarzą w twarz”. Twarz nie daje się zdobyć, wymyka się władzy, posiada podmiotowość, która odróżnia ją od wszystkich rzeczy. Tylko w relacji twarzą w twarz możliwe jest przezwyciężenie samotności i pełne człowieczeństwo.

Co trauma robi z moją twarzą? Z twarzą drugiego człowieka? Z twarzami naszych bliskich?

Bessel van der Kolk pokazuje, że trauma nie tylko zasłania prawdziwą twarz – swoistość traumy polega na tym, że zniekształca, wykrzywia twarz człowieka, moją i drugiego człowieka – a niekiedy wręcz nam ją rabuje i wówczas twarz staje się pusta. I to jest zła wiadomość. 

A dobra, że zawsze jest możliwe odzyskanie swojej prawdziwej twarzy i możliwa jest epifania. Istnieją drogi, które to umożliwiają. Ale pierwszy krok, często najtrudniejszy – poprzez czytanie i autodiagnozę  – musimy zrobić sami

Zenon Mazurczak

_________________

Plakat Zurychskiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego (Sozialversicherungsanstalt des Kantons Zürich – SVA) Problemy psychiczne zakrywają prawdziwą twarz. Zurych, 2018

Czytaj dalej...

Że warto czytać, to jasne. Od tygodnia staram się o tym przekonywać. Już po premierze Strachu ucieleśnionego, Beesela van der Kolka  (9 maja 2018), chciałbym się więc podzielić moimi doświadczeniami i przemyśleniami, jak czytać tę książkę, względnie jak jej nie czytać. 

Należę do osób, które zanim zaczną używać jakiegoś gadżetu lub diwajsa, czytają namiętnie instrukcje obsługi. Książki czytuję po bożemu, od początku do końca, od deski do deski, a przynajmniej po kolei. W kręgu przyjaciół i znajomych należę raczej do absolutnych wyjątków, ponieważ święte księgi też tak czytałem.

Strach ucieleśniony to gruba książka, pięćset stron! Ja nie czytam zbyt szybko, mimo że swego czasu dałem się skusić na kurs szybkiego czytania. Ale nawet, kto czyta tradycyjnie, jak się zaweźmie, to i w jeden dzień z tym tekstem uporać się może. Tylko po co?

To jest książka o traumie. Trauma konfrontuje nas z cierpieniem, z bólem. Jak pisał van der Kolk w swojej monumentalnej pracy „Stres traumatyczny” z roku 1996: wprowadzenie diagnozy PTSD (pourazowe zaburzenie stresowe) dało początek badaniom naukowym nad ludzkim cierpieniem.

Warto się najpierw z tą książką oswoić. Nauczyć się czytać ją ciałem. Co to znaczy? Czytając trzeba zwracać uwagę na rezonans jaki to, co czytam wywołuje we mnie? Co mi ta książka „robi”? Co się dzieje ze mną, gdy ją czytam? Co się dzieje w ciele, w emocjach i w umyśle?

Czytam i jestem czytany. Nie tylko ja czytam książkę, ale ta książka czyta mnie. Ja też jestem księgą! A im lepiej odczytam samego siebie tym większą korzyść wyniosę z lektury. Ten rezonans, który może się pojawić także po pewnym czasie, jest znaczący i może stanowić początek radzenia sobie z własną traumą. 

Czytaj dalej...