terapiatraumy.pl

250.000 straumatyzowanych uchodźców w Niemczech

Niemiecka Akademia Nauk, czcigodna Leopoldina, najstarsza na świecie, nieprzerwanie działająca od roku 1652, w opublikowanym czterdziestostronicowym oświadczeniu domaga się szybkiej pomocy dla 250.000 straumatyzowanych uchodźców. Liczba ta jest oczywiście tylko szacunkowa, mówi się raczej o liczbie sześciocyfrowej, chociaż brak wiarygodnych badań.

W przeciwnym razie może to mieć fatalne skutki dla osób dotkniętych traumą, dla cdzisiejszego społeczeństwa a także dla przyszłych pokoleń. Straumatyzowani uchodźcy często nie radzą sobie z wyzwaniami dnia codziennego, nie nawiązują kontaktów społecznych, mają trudności z podjęciem pracy i nauczeniem się nowego języka. Istnieje niebezpieczeństwo, że proces ich integracji zostanie istotnie utrudniony. Trauma i utrdniona czy spowolniona adaptacja mogą prowadzić do zachowań aspołecznych, a te z kolei do odrzucenia i w konsekwencji do dyskryminacji.

Sprawa jest o tyle skomplikowana, że aktualnie w Niemczech,  w zależności od regionu, na miejsce u psychoterapeuty czeka się nawet do pół roku, nie mówiąc już o kolejkach do terapeutów traumy. Dlatego autorzy dokumentu, proponują 10-punktowy program działań doraźnych. 

Najciekawsze są dwie propozycje: używanie narzędzi screeningowych, jak np. Refugee Health Screener, żeby wyłowić potrzebująch pomocy (to jest możliwe m.in. dzięki aplikacji telefonicznej) oraz kształcenie opiekunów i doradców dla osób straumatyzowanych spośród samych uchodźców (peer counselling)

Profesor Malek Bajbouj, psychiatra syryjskiego pochodzenia, inicjator tego dokumentu, udzielił wywiadu hamburskiemu tygodnikowi „Der Spiegel”. Niemiecki profesor powiada:

„Gdy Europejczyk z Europy Środkowej cierpi na depresję, to skarży się zazwyczaj na spadek nastroju, zaburzenia snu, utratę zainteresowań. U depresyjnych ludzi z Bliskiego wschodu natomiast dominują raczej objawy cielesne, często skarżą się oni na bóle głowy, brzucha i kończyn.”

Ciekawą analogię do tegoż znajdujemy w najnowszej książce z serii Terapia Traumy Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w w terapii traumy. Natomiast Bessel van der Kolk pisze:

„Gdy pracowałem w szpitalu weteranów dziwiło mnie, że przeważająca większość pacjentów, jakich spotykaliśmy w przychodni, to byli młodzi, niedawno zwolnieni ze służby żołnierze wojny wietnamskiej, podczas gdy korytarze i windy prowadzące na oddziały wypełniali ludzie starzy. Zaciekawiony tą różnicą przeprowadziłem ankietę dotyczącą weteranów II wojny światowej w klinikach, w 1983 roku. W kwestionariuszu, jaki dawałem do wypełnienia, niemal wszyscy uzyskiwali wyniki świadczące o PTSD, ale ich leczenie koncentrowało się raczej na dolegliwościach somatycznych niż psychicznych. Ci ludzie komunikowali swój niepokój bólami brzucha i klatki piersiowej, a nie koszmarami sennymi czy wybuchami wściekłości, na które zresztą – co wykazały moje późniejsze badania – także cierpieli. Sposób, w jaki pacjenci wyrażają podenerwowanie, jest określany przez… lekarzy: Gdy chory skarży się na koszmary senne, a lekarz zleca RTG klatki piersiowej, ten pierwszy orientuje się, że lepszą opiekę otrzyma koncentrując się na problemach somatycznych. Podobnie jak moi krewni, którzy walczyli w II wojnie światowej lub byli wzięci do niewoli, także większość z ankietowanych przeze mnie weteranów niezwykle niechętnie dzieliła się swoimi przeżyciami. Czułem, że ani oni, ani ich lekarze nie chcieli wracać do wspomnień z tamtych czasów.”