terapiatraumy.pl

Cyrulnik: trauma milczeniaTo już trzecia książka Borisa Cyrulnika w wydawnictwie Czarna Owca (Rozmowy o miłości ukazały się w serii Terapia Traumy), a piąta po polsku. No i czuję się trochę tak jak starosta weselny na godach w Kanie Galilejskiej, który woła pana młodego, żeby zapytać, czemu dobre wino zachował na koniec.

Tak, czuję się odurzony tą książką jak wybornym winem!  Książkę można przeczytać w 2 godziny, ja chodzę z nią od 2 tygodni i nie wiem, jak o niej napisać.

Recenzję można zamknąć w jednym zdaniu: musisz ją przeczytać! Reszta jest stratą czasu, czyli przekonywaniem do robienia czegoś – zamiast robienia tego, zamiast czytania Cyrulnika. A jeśli mamy przy łóżku, na biurku, a może na Kindlu lub iPadzie stertę książek do przeczytania, zacznijmy od Ratuj się, życie wzywa.

Kim jest autor? Boris Cyrulnik jest neuropsychiatrą, psychoanalitykiem, etologiem (badaczem zachowań), a przede wszystkim największym znawcą traumy we Francji, specjalistą od rezyliencji.

Jego rodzice w latach trzydziestych przyjechali z Ukrainy, z Polski. Ojciec miał na imię Aron, był rosyjskim Ukraińcem, matka była Polką miała na imię Nadia. Oboje byli Żydami. Boris urodził się roku 1937. Rodzice zginęli w Oświęcimiu. Jemu udało się uciec z Synagogi w Bordeaux. Ocalał, jednak milczał.

Książka jest opowieścią o pamięci traumatycznej, o milczeniu po traumie i tęsknocie do opowiedzenia swojej historii.

Czytaj dalej...

6cj5Z traumą jest jak z bólem. W pierwszym odruchu chcemy się traumy jedynie pozbyć. Stąd czasami pojawia się zdziwienie u osób cierpiących na traumę, że najpierw potrzebna jest faza ustabilizowania i skontaktowania się z zasobami. Zdziwienie tym większe, że są “terapie”, które obiecują szybkie załatwienie sprawy – pokrzyczeć, popłakać, wytrząsnąć z siebie i już!

Zasoby są jednak niezbędne, ponieważ w traumie człowiek traci grunt pod nogami i trzeba ten grunt odtworzyć lub wspólnie go stworzyć na nowo. Tym bardziej, że człowiek straumatyzowany często jest wyczerpany długim, czasami wieloletnim, samotnym zmaganiem się z traumą.

W większości języków zachodnich na zasób używa się słowa wziętego z języka francuskiego, a wywodzącego się pierwotnie z łaciny. Język francuski: ressource; angielski resource; niemiecki Ressource; hiszpański: recursos.

Czytaj dalej...

Przez żołądek do... traumyPrzysłowie Przez żołądek do serca jak i jego genderowska odmiana: przez żołądek do serca mężczyzny, do serca kobiety przez ucho, świetnie da się wytłumaczyć w teorii poliwagalnej (wielofunkcyjności nerwu błędnego) Stephena Porgesa. Kilka razy już o tym pisałem, bo to podstawa leczenia traumy w ciele.

Wiąże się to również z tzw. drugim mózgiem. Też bardzo ważnym przy traumie. Wszyscy już o tym słyszeli, a niektórzy wykorzystują to mniej lub bardziej, na przykład przy podejmowaniu decyzji, czyli wtedy gdy nie bardzo wiadomo co zrobić, albo gdy wydaje się, że coś się nie zgadza. Wtedy trzeba słuchać brzucha!

Czytaj dalej...

 Trauma wraca z wojnyTrauma, trauma, trauma. Wszędzie tylko ta trauma. Często słyszę pytanie, czy pojęcie traumy nie jest nadużywane. Oczywiście, że jest nadużywane.

Przede wszystkim w języku sportowym. Zbieram skrzętnie co smakowitsze przykłady, żeby się kiedyś tym podzielić. Oto kilka cytatów na próbę:

Przed meczem z Niemcami: Jeżeli znów będzie porażka, to trauma związana z tym rywalem będzie ciągle trwała. Po meczu: Niemcy mają traumę Stadionu Narodowego (bo grali drugi raz i drugi raz przegrali; poprzednio z Włochami w półfinale ME). Justyna Kowalczyk przeżyła traumę po sprincie, która prawie ją zniszczyła. A Marit Bjoergen, oprócz astmy, ma  „polską traumę”.

Tak, pojęcie traumy jest nadużywane. Ale jak to było, gdy go jeszcze nie było?

Czytaj dalej...
Strony:  < 1 2 3 ... 9 10 11 12 13 14 15 ... 52 53 54 >