terapiatraumy.pl

Piękno jako zasób w terapii traumy

Earth-and-VenusDr Joan Borysenko, specjalizująca się w obszarze terapii traumy i psychoneuroimmunologii, mówi jak bardzo ważne jest piękne otoczenie w procesie wychodzenia z traumy. Byłam zachwycona, kiedy po raz pierwszy o tym od niej usłyszałam. Sama jestem uwrażliwiona na piękno i alergicznie reaguję na brzydotę, stąd od lat mnie fascynował fenomen „pociągania” tego, co piękne i „odrzucania” przez to, co szkaradne.

Co w nas wie, że To Jest Piękne a Tamto Jest Szkaradne? – pytałam siebie i rozważałam to w niezliczonych rozmowach z zaprzyjaźnionymi filozofami. Wiedziałam, że to jest coś, co istnieje poza gustem lub niezależnie od niego. Wydaje się, że chodzi tu o wewnętrzną organizację tego, co piękne – proporcję, harmonię, wewnętrzny ład, naturalny rytm, wreszcie prawdę. I wiedziałam, że coś we mnie wie i w dodatku od razu rozpoznaje, że To Jest Piękne. Zachwyt się przecież pojawia natychmiast, zanim zdążymy o tym pomyśleć i daleko wcześniej przed ewentualnym racjonalnym uzasadnieniem piękna. Piękno jest. I jako takie nie wymaga uzasadnienia.

Piękno „robi” coś ważnego naszemu systemowi nerwowemu. Ład i wewnętrzny porządek piękna przenika w procesie percepcji do naszego systemu nerwowego i koi go. Stąd idea Dr Borysenko, żeby w gabinetach psychoterapeutów zajmujących się traumą były piękne przedmioty, ładny widok z okna, kwiaty w wazonie. Możemy wówczas przekierować uwagę pacjenta na te przedmioty lub, jak to się często dzieje, pacjent sam je znajduje, a my, prowadzący terapię,  pomagamy mu jedynie eksplorować, poprzez uświadomienie jego doznań i uczuć, ten akt doświadczania piękna.

Z tego powodu doceniam swój poznański gabinet. Wiele osób się nim zachwyca. Nowi pacjenci wchodzą i mówią: „O, jak tu pięknie!” lub też „O, jaka tu dobra energia”. Cieszyło mnie to zwykle, ale nie doceniałam tego w pełni, dopóki jakiś czas temu nie rozpoczęłam praktyki w moim warszawskim gabinecie, także interesującym estetycznie – w starej willi na Saskiej Kępie, w minimalistycznym wnętrzu z widokiem przez okno wielkości ściany na ogród w japońskim stylu. Wszystko to zdecydowanie mieściło się w moim guście, więc z radością się zdecydowałam na to miejsce i zasadniczo chętnie w tym gabinecie pracowałam. Jednak, kiedy pierwszy raz usiadłam tam do sesji z pacjentem, poczułam, że czegoś mi brakuje, że nie mam za sobą tego, co moi poznańscy pacjenci rozpoznają już od wejścia, a co jest przez nich ogólnie nazywane „pięknym miejscem” lub „dobrą energią”. Doceniłam wówczas siłę mojego poznańskiego gabinetu, z jego przestrzenią, stopniowo zgromadzonymi przedmiotami, których używam w czasie terapii, z ponad stuletnimi drzwiami, które stanowią ducha tego miejsca. Zrozumiałam wtedy, że mój gabinet stanowi zasób nie tylko dla moich pacjentów, ale przede wszystkim dla mnie. Pacjenci zresztą spędzają tam zwykle godzinę raz na jakiś czas, a ja kilka godzin dziennie.

Drogie koleżanki i koledzy terapeuci, miejmy piękne gabinety! Niech nas zachwycają i dają ukojenie pomiędzy sesjami. A dla naszych pacjentów niech będą źródłem piękna, ku ich pięknej przemianie!

Jak być może wiadomo, studiowałam muzykoterapię. Ech, to były znakomite studia w gronie 6 osób. Dzisiaj nazwano by je międzywydziałowymi, bo stworzyli je fani nowej metody z Akademii Muzycznej, Zakładu Psychologii Uniwersytetu Wrocławskiego i Akademii Medycznej we Wrocławiu. A kiedy mówiłam innym, co studiuję, wówczas zwykle padało pytanie „a co to jest ta muzykoterapia?”. Ani wtedy ani przez kolejne lata nie mogłam zapamiętać żadnej oficjalnej definicji, zwłaszcza że te zależą od perspektywy, jaką się przyjmie – może być muzyczna, neurologiczna, społeczna, antropologiczna, inna. Aż pewnego dnia, a raczej nocy, śniłam, że ktoś mnie znowu pyta co to jest muzykoterapia a ja, w tym śnie odpowiadam, że „muzykoterapia to jest przeniesienie ładu dzieła muzycznego w chaos przeżyć psychicznych pacjenta”. Obudziłam się i szybko zapisałam to na kartce. Do dzisiaj mam tę małą karteczkę. I do dzisiaj jest to jedyna definicja muzykoterapii, jaką zapamiętałam. Chętnie ją właśnie dzisiaj przywołuję, bo wydaje się, że umieszczając w tej wyśnionej definicji ład dzieła sztuki kontra chaos w psyche, śniłam o wpływie piękna na nasze zdrowie.

______________________

na zamieszczonej fotografii: po lewej Ziemia a po prawej Wenus, zachwycająca planeta, której imię dano na cześć rzymskiej bogini piękna