terapiatraumy.pl

Co ma piernik do wiatraka, czyli trauma i adwent

Co ma piernik do wiatraka, czyli trauma i adwentZaczął się adwent. Ściśle rzecz biorąc już w sobotę o zachodzie od nieszporów (a więc tak jak to było w starożytności, że święto zaczynało się o zmroku). Jest to też początek nowego roku kościelnego, roku liturgicznego. Ale mało kogo to obchodzi. Nie ma przeżycia. Ten czy ów zrobi sobie nawet wieniec adwentowy. Zapali świeczkę, ale co dalej? Tylko dzieci mają radość z kalendarzy adwentowych – takie tam “jajko niespodzianka z drzwiczkami”.

Do niedawna na roraty, mszę o wschodzie słońca, rozpoczynające się przy świecach pieśnią Rorate caeli (“spuśćcie rosę niebiosa”) zapraszał ojciec Jan Góra, znany poznański dominikanin. Ale mu je odebrali! A jak mu je odebrali, i kto inny je teraz o świcie odprawia, to tłumy już nie walą… No bo rosy jakoś już nie ma! Znaczy się ducha zabrakło.

W zamyśle adwent to miał być czas refleksji, a jest czas szaleństwa zakupowego. Ponad trzytygodniowa, nieustająca gonitwa za prezentami.

A co nam samo słowo adwent mówi. Pochodzi z łaciny, adventus oznacza nadejście, przyjście, przybycie. Bierze się z czasownika ad-venio przybyć, zjawić się. Pięknie, bo w Nowym Testamencie, ὁ ἐρχόμενος jest określeniem Mesjasza,zwłaszcza u Jana w Apokalipsie, ὁ ὢν καὶ ὁ ἦν καὶ ὁ ἐρχόμενος (Ten, który jest i był i przychodzi). Stąd oczekiwanie na ponowne przyjście: Parusia.

Ale od venio venire mamy też awanturę (pierwotnie przygoda, zwłaszcza miłosna), konwencję, inwentarz i interwencję, subwencje i suwenir. No i bądź tu mądry!

A jak to jest w traumie. Jest jakieś przed i jakieś po. Ale to “przed” jest w traumie niedoceniane. No bo po traumie już nic nam się nie wydaje takie jakie było. Ale właśnie to przed jest często ogromnym zasobem i szansą wyjścia z traumy. Trzy przykłady:

Indianie. Jedna z najbardziej skrzywdzonych grup etnicznych. Jedynym wyjściem z traumy rezerwatu czasami bywa powrót do czasów przed. Do czasów wielkości i zdrowia.

Żydzi. Gdy ktoś odkrywa swoje żydowskie korzenie, często w kontekście holocoustu, wtedy ciężar i trauma są nie do udźwignięcia. Ale sięgnięcie do czasów rozkwitu, np. epoki chasydów, może mieć błogosławione skutki.

Harry Potter. Kiedy Harry uczy się zaklęcia expecto patronum, żeby chronić się przed dementorami, nie wystarczy mu przypomnienie szczęśliwych chwil, gdy pierwszy raz latał na miotle. Dopiero sięgnięcie do czasu przed i przypomnienie sobie twarzy ojca i matki, którzy mówią coś do niego, pomogło mu stawić czoła dementorowi i nie dać sobie wyssać duszy.

Ale jest jeszcze jeden aspekt “przychodzenia”, który ma ogromne znaczenie, gdy ktoś cierpi na skutki traumy. Nazywa się to fachowo prodromus, objaw prodromalny, objaw zapowiadający, zwiastun, objaw zwiastunowy: wczesny, nieswoisty objaw zapowiadający początek choroby, zanim wystąpią objawy swoiste dla danej choroby. Tak jest np. w epilepsji, schizofrenii czy migrenie. Tak też jest z traumą. Sto lat temu Tadeusz Zieliński pisał o tym przy okazji manii twórczej u Mickiewicza, Dostojewskiego i Nietzschego. Wykorzystał to także Tomasz Mann w Doktorze Faustusie.

Jeśli uda nam się w terapii traumy, ale też samodzielnie w naszych mniejszych lub większych traumach i niezagojonych ranach, odnaleźć ten moment przed, wtedy efekt wzmacniający jest natychmiastowy i niepomiernie wzrastają szanse na ozdrowienie. Bo terapia traumy jest terapią porządkującą, tzn. samo się porządkuje, jeśli trauma ma początek i koniec, a do tego jeszcze wiemy, co było przed i jak jest po.