terapiatraumy.pl

Trauma nie do pary…

Trauma nie do pary…

René Magritte Les Amants I (1928), National Gallery of Australia, Canberra

Związek jest w życiu człowieka spełnieniem. Jest drogą do pełni szczęścia. Albo jesteśmy w związku albo tęsknimy do tego, żeby być w związku. A jeśli tak nie jest, to często dlatego, że jesteśmy straumatyzowani i dlatego nie jesteśmy w stanie wejść w związek albo jesteśmy straumatyzowani niedobrym byciem w związku i dlatego wybieramy samotność.

Ale to nie zmienia faktu, że związek jest celem. I że jesteśmy stworzeni do tego, żeby być w związku (Ewolucja, matka nasza, tak nas ukształtowała). W dzisiejszych czasach mamy szczególnie wielkie oczekiwania wobec związku i partnera lub partnerki. I te oczekiwania są słuszne. A przecież tak rzadko się nam udaje i tak trudno jest związek zbudować, że niektórzy stracili wiarę w wielką i szczęśliwą miłość.

Co tak pięknie spointowała Wisława Szymborska w wierszu Miłość szczęśliwa:

Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej

twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.

Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

Ale dlaczego partnerzy próbują tak często „siadać sobie wzajemnie na kolanach„?

Bo mówimy związek, a mamy na myśli miłość. Miłość w związku nie jest naszą pierwszą miłością. Naszą pierwszą miłością jest miłość w relacji z matką – miłość symbiotyczna. Jeśli zamieni się w traumę, stanie się traumą symbiotyczną. Jeśli tej traumy nie uleczymy, wszystkie inne miłości tu znajdą źródło swoich porażek.

Bardzo często w wyborze partnera kierujemy się właśnie pragnieniem wyleczenia naszej traumy więzi. Jedna z najważniejszych cech traumy polega na tym, że nieustannie, wszelkimi sposobami i za wszelką cenę nasza straumatyzowana część dąży do uzdrowienia. Ale wtedy nie widzimy naszego partnera takim jaki on jest i próbujemy leczyć naszą traumę nie tam, skąd pochodzi.

Ludzie, którzy mają za sobą podobne doświadczenia traumatyczne wzajemnie się przyciągają (”kobieta z przeszłością, mężczyzna po przejściach”). To prawda, że straumatyzowane części partnerów bezbłędnie się wzajemnie odnajdują w niesłabnącej nadziei, że nareszcie zostaną dostrzeżone i uleczone. Jednak wówczas partnerzy nigdy się nie spotkają naprawdę, bo oboje odczuwają lęk przed bliskością. Takie pary nie potrafią się ani rozstać, ani żyć ze sobą w całej pełni.

I powstaje taki schemat: z jednej strony partnerzy (zwłaszcza kobiety) posiadają wielką umiejętność wczuwania się w traumy partnera i brania brzemienia jego losu na siebie (podobnie jak czasami robią to dzieci wobec rodziców) I wtedy ciągle próbują pomóc partnerowi w jego zmaganiach z traumą lub próbują go ratować. Z drugiej zaś lęk przed zmierzeniem się z bolesnymi uczuciami związanymi z własną traumą uniemożliwia prawdziwe, pełne, emocjonalne otwarcie się na miłość w związku. Prowadzi to do dysocjacyjnego wyłączania uczuć przy zbyt wielkiej bliskości.

Każda trauma wpływa na naszą zdolność do wchodzenia w związki. Mężczyźni i kobiety ze złymi doświadczeniami, z ciężkimi życiowymi traumami, wstydzą się często swojej przeszłości. Próbują ukryć swoje blizny i zranienia.

Wiedza na temat natury traumy może wzbogacić terapię par, a terapia traumy może w istotny sposób pomóc parom w budowaniu szczęśliwego związku.