terapiatraumy.pl

A kuku… traumie

Trauma prowadzi do zaburzenia samoregulacji emocjonalnej i autonomicznej. Trauma zaburza naszą zdolność regulowania emocji oraz regulowania autonomicznych funkcji takich jak oddech, puls, ciśnienie krwi, trawienie i sen. Samoregulacja oznacza, że możemy spać, gdy jesteśmy zmęczeni, a w sytuacjach stresujących potrafimy sobie dać radę ze stresem. Regulacja emocji polega na tym, że potrafimy znieść takie emocje jak smutek, radość, złość czy lęk.

Rozregulowanie w traumie przejawia się tym, że albo nie jesteśmy w stanie czuć naszych emocji, albo że nas one przytłaczają lub nie ustępują. Do najczęstszych symptomów rozregulowania należą zaburzenia snu i trawienia, ataki lęku i paniki, natręctwa, depresje i uzależnienia. Dlatego celem terapii traumy jest zawsze przywrócenie zdolności do samoregulacji.

Na początku życia dla układu nerwowego niemowlęcia więź z matką pełni funkcję instancji regulującej. Zdolność do samoregulacji rozwija się najpierw w relacji do matki. Zdrowy kontakt między matką a niemowlęciem ma podstawowe znaczenie dla wytworzenia się mechanizmów radzenia sobie z trudnościami. Za każdym razem, gdy matka jest w stanie uspokoić swoje dziecko, reguluje ostatecznie jego system nerwowy i wzmacnia jego rezyliencję.

Stabilność tej więzi ma szczególną wagę dla wytworzenia indywidualnego wzorca relacji do swego ciała, do siebie samego i do innych. Rozregulowanie afektywne ma centralne znaczenie dla podatności na stres i traumatyzację i jest podstawowym elementem powstawania psychicznych i fizycznych problemów.

Stabilność i równowaga są tak ważną potrzebą, że w sytuacji rozregulowania, zapewniamy sobie niekiedy regulację, nawet gdy cena jest wysoka np. paląc papierosy, pijąc alkohol, biorąc narkotyki, objadając się, zapracowując się. I nie sposób się wyrzec czegoś, co daje nam pewną samoregulację, dopóki nie zostanie znaleziona lepsza forma samoregulacji. Dlatego celem terapii traumy jest zawsze przywrócenie zdolności do samoregulacji.

Emerson, to bohater powyższego filmiku z YouTube’a, który obejrzało już prawie 60 mln ludzi (!), ma pięć i pół miesiąca. Jego matka w komentarzu pisze, że “Emerson nie jest pewny, co ma myśleć, gdy czyszczę nos. Czasami się boi, potem nie może powstrzymać się od śmiechu”. Oczywiście to, co widzimy nie ma zbyt wiele wspólnego z myśleniem (to, co robi matka widać w odbiciu po prawej stronie). Mamy dwie reakcje!

Dlaczego dziecko się wystraszyło (cofa się i robi wielkie oczy, nieruchomieje, jest w szoku?) Matka wyjmuje z pudełka chustkę do nosa i zakrywa sobie twarz i wytwarza dźwięk o niskiej częstotliwości, co jest dźwiękiem typowym dla drapieżnika.

Potem matka odsłania twarz (jak wtedy, gdy zasłaniamy dłońmi swoją twarz, a potem ją odsłaniamy i mówimy “a kuku”), uśmiecha się do dziecka i zwraca się do dziecka głosem bardzo modulowanym (”boisz się, gdy czyszczę nos, tak”? – oczywiście treść jest bez znaczenia, ważna jest tylko intonacja), wtedy niemowlę czuje się znów bezpieczne: wychyla się do przodu i śmieje się – jest więc w kontakcie społecznym.

Z czasem robi się z tego zabawa, świetne ćwiczenie dla systemu nerwowego dziecka: przechodzenie od obronnej mobilizacji do zachowania społecznego. Zresztą my jako widzowie też chętnie w tej zabawie bierzemy udział – stąd pewnie popularność tego filmiku.