terapiatraumy.pl

Karmienie demonów, czyli terapia traumy z XI w.

Tsultrim Allione

Trauma istniała od zawsze, choć miała różne imiona. I od zawsze istniały metody jej leczenia, choć przed zaistnieniem psychoterapii zajmowali się nią mnisi i mniszki różnych kultur duchowych oraz lokalni szamani i szamanki. Tak było od tysięcy lat i tak jest nadal w wielu częściach świata.

Tsultrim Allione jest z pochodzenia Amerykanką, była partnerką i żoną trzech kolejnych mężczyzn, matką czworga dzieci. W młodości, na fali duchowych poszukiwań pokolenia 68 stała się mniszką buddyjską praktykującą w tybetańskich klasztorach na uchodźctwie w Indiach. Po powrocie do USA i Europy i urodzeniu dzieci wciąż praktykowała buddyzm. Zainteresowała się historiami życia oświeconych kobiet – nauczycielek buddyzmu, które na całe wieki popadły w niepamięć, trwając tak w cieniu oświeconych mężczyzn – uznanych nauczycieli. Praktykowała w Tybecie i Indiach, by wreszcie zapoczątkować wielopokoleniowy cel: odrodzenie żeńskiej linii przekazu, czyli umożliwienie praktykowania duchowej ścieżki u oświeconych kobiet. Wkrótce została uznana za reinkarnację XI w. mniszki Maczig Labdron i uzyskała tytuł Lamy, oświeconej nauczycielki tybetańskiego buddyzmu wadżrajana.

Zrobiłam kiedyś wywiad ze znakomitym niemieckim psychiatrą i psychoterapeutą Dr Wolfem Buntigiem, praktykiem niemalże wszystkich głównych nurtów współczesnej psychoterapii, założycielem znanego z Niemczech Ośrodka Szkoleniowego i Rozwojowego ZIST, pod Monachium. Wolf Buntig chętnie się odwoływał w swojej pracy do spuścizny różnych tradycji duchowych, puentując to zwykle swoim słynnym zdaniem: „Psychologia ma dopiero 150 lat, a buddyzm ma 5 tysięcy”

Wiemy, że buddyzm miał istotny wpływ na rozwój psychoterapii XX wieku, zwłaszcza na Gestalt. Wielu znakomitych psychoterapeutów praktykuje ten czy inny rodzaj buddyzmu. Wielu z czasem rozszerza swoją praktykę terapeutyczną o elementy zaczerpnięte z praktyk buddyjskich. Słynne już dzisiaj powiedzenie „tu i teraz” jest najbardziej popularnym przykładem wpływu Wschodu, z ich naturalną zdolnością do trwania w teraźniejszości, na balansowanie życia na Zachodzie, z naszą tendencją do patrzenia głównie w przeszłość (co widać nawet w psychoterapii) lub w przyszłość (co widać głównie w coachingu)

Lama Tsultrim Allione jest znana z niezwykle przejrzystych wyjaśnień ułatwiających ludziom Zachodu zrozumienie nauk buddyjskich. Znakomitym przykładem jej umiejętności jest adaptacja XI w. praktyki duchowej, zwanej Karmieniem Demonów. W naszej kulturze także do niedawna używano określenia „demon” na to, co później zostało nazwane grzechem, zaburzeniem, chorobą. Mówi się więc o demonie nienawiści, demonie zazdrości, o demonie depresji, demonie alkoholizmu, a w obszarze społecznym o demonie władzy, demonie totalitaryzmu i bardziej współcześnie o demonie konsumpcji. Wydaje się więc, że są demony osobiste, demony chorób, demony umysłu, demony rodzinne, demony społeczne i polityczne i nade wszystko demony egocentryzmu, uznawanego w buddyzmie za główne źródło cierpienia wszystkich istot.

demony-ksiazkaLama Tsultrim Allione opracowała pięciostopniową metodę przekształcania demonów w sprzymierzeńców, czyli – jak pisze w książce „Nakarmić swoje demony”- przekształcania zablokowanej energii w dostępną energię życia. Toż to czyste Somatic Experiencing! Karmienie demonów bowiem wcale ich nie wzmacnia, podobnie jak leczenie traumy, nie może traumatyzować. Bo nie karmimy ich tym, czego one chcą, o nie! (np. chcą ciągle słuchać radia w tle) Pytamy je natomiast, czego potrzebują (np. nie słyszeć własnych myśli) Dociekamy jeszcze, co poczują, kiedy już dostaną to, czego potrzebują (np. poczują spokój) I dopiero tym, czyli spokojem, je karmimy. I to do syta!!

Jak? Wyobrażając sobie, że nasze ciało się rozpuszcza w nektar, którym karmimy demona tak długo aż się w pełni nasyci. To bardzo buddyjskie. Przekształcanie ciała w inną substancję, upłynnianie i udrażnianie przepływu zarówno we własnym ciele jak i pomiędzy ciałami, czy innymi obiektami, jest częścią wielu buddyjskich praktyk duchowych. W istocie idzie o przekroczenie dualizmu ja-to, ja-demon, i odczucie, że wszystko jest tym samym. Karmiąc demona, dostarczamy swojej cierpiącej a odszczepionej części, drogocennej substancji duchowej, zwykle są to: spokój, miłość, ukojenie, jasność, radość, itp.

Podczas tej pracy możemy użyć dwóch miejsc do siedzenia, np. dwóch krzeseł lub dwóch poduszek do medytacji. Na jednym miejscu siedzimy a na drugim wizualizujemy demona, a po przekształceniu go – w procesie karmienia np. spokojem – wizualizujemy samoistnie pojawiającego się sprzymierzeńca. I dopytujemy sami siebie, lub słuchamy pytań podpowiadanych nam przez partnera, jak wygląda sprzymierzeniec? – jaki ma kolor, fakturę, wielkość, być może płeć, charakter, rodzaj spojrzenia, inne cechy. (A to czysty Focusing!)

Przesiadamy się z krzesła na krzesło, czy też z jednej poduszki medytacyjnej na przeciwległą, by doświadczyć patrzenia na demona/sprzymierzeńca a następnie doświadczyć patrzenia demona/sprzymierzeńca na nas. Możemy więc odczuć, jak nasz demon na nas patrzy i co wtedy widzi (tu się zazwyczaj pojawia współczucie dla nas samych) oraz jak to jest być w ciele demona (nareszcie można doświadczyć pełni tego, co nas dręczy i poczuć, że nie taki diabeł straszny i może nie trzeba się aż tak bać, tak uciekać, tak zadręczać!)

Podczas tej praktyki samoistnie dochodzi do przekształcenia się obrazu demona w sprzymierzeńca.  Wchodzimy w jego ciało (to takie ustawieniowe!) Odczuwamy jego energię w ciele, a następnie patrzymy na siebie z pozycji sprzymierzeńca. Potem znowu siadamy na krześle czy poduszce do medytacji i wchłaniamy w siebie całą energię sprzymierzeńca, pozwalamy mu się także przekształcić w światło, rozpoznajemy kolor tegoż światła i nasycamy nim swoje ciało.

Znowu więc przekraczamy dualizm ja-to, ja-sprzymierzeniec, i stajemy się Jednym z przetransformowaną energią, która była wcześniej zablokowana a teraz jest dostępna, żeby nas oświecić! I nie ma w tym żadnej ironii, ostatnia wizualizacja jest zawsze wizualizacją światła. I wszyscy uczestniczący tej praktyki duchowej, zwanej w kulturze zachodniej terapeutyczną, z łatwością wizualizują światło, a na poziomie doznań doświadczają rozszerzenia, rozpuszczania się napięcia i pełni swojego jestestwa.

Kiedy w ostatni weekend rozmawiałam o tej wielce przekształcającej metodzie z Januszem Sztenclem, moim zacnym przyjacielem, znakomitym warszawskim psychoterapeutą, skomentował to z radością: „Toż to porządny starożytny Gestalt!” I rzeczywiście, w czystej postaci. Lama Tsultrim Allione wyraźnie o tym pisze. Swiadomie korzysta ze współczesnych metod terapeutycznych, które – jako już przyjęte na Zachodzie – ułatwiają nam korzystanie z leczniczego dorobku tradycji wschodnich.

Lama Tsultrim Allione w swojej książce podaje wiele przykładów pracy z klientem straumatyzowanym, opisuje objawy PTSD oraz przebieg ich przekształcania się w zasoby i naturalny przepływ energii. Wydaje się, że jest doświadczoną terapeutką, zwraca bowiem uwagę, jakie modyfikacje należy wprowadzić, kiedy klient nie czuje swojego ciała, żeby nie wzmacniać w nim dysocjacji, a jednak ucieleśnić wyobrażoną energię sprzymierzeńca.

Miałam zaszczyt uczestniczyć w prowadzonym przez nią ostatnio w Warszawie warsztacie „Nakarmić swoje demony”, który z racji jej bezpośredniego udziału zwany był retreatem, czyli odosobnieniem poświęconym duchowej praktyce. Wielką wartość ma uczenie się bezpośrednio od Mistrzów. Robię to, kiedy tylko mogę! Bezpośredni przekaz jest nieoceniony.

Zarys własnej praktyki Karmienie Demonów można znaleźć na stronie Tara Mandala Polska: http://taramandalapoland.wordpress.com/living-dharma-woluntariat-3/

Dla tych, którzy chcą przeczytać zarys pracy po angielsku polecam stronę Lamy Tsultrim: http://taramandala.org/about-kapala-training/the-process/

A wszystkich zainteresowanych odsyłam do książki wydanej w Wydawnictwie Berckana i dziękuję Alicji Bednarskiej za zaangażowanie w uprzystępnienie tej cennej publikacji z uwspółcześnioną wersją starożytnych metod leczenia. Książkę można kupić m.in. bezpośrednio w Wydawnictwie Berckana: http://www.berckana.pl/869/

Ku zdrowiu!!  I oświeceniu.