terapiatraumy.pl

EMDR: niezwykłe początki niezwykłej terapii traumy

EMDR: niezwykłe początki niezwykłej terapii traumyWczoraj na spacerze w parku przypomniały mi się początki EMDR, niezwykłej terapii traumy, i natychmiast wypróbowałem to, co wtedy odkryła Francine Shapiro. Działa! Dla ścisłości przypomnę, że wtedy był to maj roku 1987, Kalifornia, USA.

Francine Shapiro (urodzona w 1948) była najpierw nauczycielką angielskiego, gdy kończyła doktorat z literatury angielskiej w roku 1979 zdiagnozowano u niej raka. Po operacji i naświetlaniach lekarze powiedzieli jej: OK, zdaje się, że rak zniknął, ale u niektórych pacjentów powraca. Nie wiemy, u kogo i nie wiemy, dlaczego. Powodzenia.

Można sobie dobrze wyobrazić traumę, jaką wówczas przeżyła. Ale wewnętrznie: Wiedziałam, że musi być coś, co mogę zrobić, żeby wzmocnić swoje szanse. Zaczęła zatem czytać wszystko, co było dostępne. To były czasy, gdy dopiero zaczynało się mówić o stresie i jego wpływie na chorowanie. Psychoimmunologia – która bada skutki stresu na nasz układ odpornościowy – była wtedy jeszcze w powijakach. Trauma miała się dopiero pojawić w DSM w roku 1980. Nie było nic praktycznego na temat, co sam pacjent mógłby dla siebie zrobić, oprócz zachęty do śmiechu Normana Cousinsa w książce Anatomia choroby oraz pierwszej książki O. Carl Simontona, Stephanie Matthews-Simonton i Jamesa Creightona Triumf życia.

A kiedy Francine Shapiro zdała sobie sprawę, że choroba (colitis – zapalenie okrężnicy), na którą zmarła jej siostra w wieku lat dziewięciu, wiąże się ze stresem, jej szok zmienił się w determinację. Postanowiła się poświęcić zdobyciu wszelkich informacji na temat związku między ciałem i umysłem (duszą). Zaczęła używać swojego ciała i własnego umysłu jako “laboratorium badawczego”.

W ciągu następnych lat brała udział w dziesiątkach warsztatów, seminariów i treningów, tudzież niezliczonych form psychoterapii. Studiowała u wielu nauczycielek i nauczycieli, a wreszcie sama zaczęła studiować psychologię, by się wkrótce doktoryzować z badań nad stworzoną przez siebie metodą EMDR.

Pewnego słonecznego dnia w roku 1987 wyszła po południu na spacer do parku, żeby się przejść wokół niewielkiego jeziora. Nagle zauważyła coś dziwnego, że przygnębiające myśli, które już od jakiegoś czasu jej dokuczały, nagle zniknęły!

Nie pamiętam, o czym wtedy myślałam, pewnie chodziło o jakieś negatywne myśli, krążące wokół jakiegoś problemu, które przeżuwamy bez końca, nie trawiąc ich. Gdy ponownie uprzytomniłam sobie te myśli wtedy w parku, nie miały one już takiego samego “ciężaru”. One mi już po prostu nie przeszkadzały.

Zaskoczona zapytałam siebie, co się stało? Idąc dalej obserwowałam siebie bardzo uważnie. Zauważyłam, że gdy pojawiają się znów te myśli, moje oczy poruszają się szybko wte i wewte. Oczy wykonywały szybkie powtarzające się ruchy po przekątnej, z lewego dołu do prawej góry. Następnie myśli zupełnie znikały z mojej świadomości. A gdy znów je przywołałam z pamięci, nie miały już swojej poprzedniej mocy. To zafascynowało mnie tak bardzo, że powtórzyłam tę procedurę kilkakrotnie: uprzytamniałam sobie przeszkadzające myśli i wykonywałam ruchy oczu. I znów to samo się powtórzyło. I moje uczucia się zmieniły!

I taki był początek EMDR, Eye Movement Desensitisation and Reprocessing, jednej z najbardziej znanych metod terapii traumy, o której już pisaliśmy i do której jeszcze powrócimy w kolejnych artykułach.