terapiatraumy.pl

Szanujmy wspomnienia, czyli jak zmienić pamięć na przykład po traumie?

Szanujmy wspomnienia, czyli jak zmienić pamięć na przykład po traumie?23. września br. w Warszawie, odbyła się promocja książki Ewy Woydyłło: Dobra pamięć, zła pamięć. Gośćmi autorki byli Anna Dodziuk, Małgorzata Sieczkowska, Jerzy Korzewski i Natalia Osiatyńska.

Trzeba pogratulować Wydawnictwu Literackiemu wyczucia tematu. Peter A. Levine pisze książkę o pamięci i traumie, pojutrze ukazuje się książka Bessela van der Kolka, największego znawcy traumy, The Body Keeps the Score (Ciało prowadzi ewidencję), a za tydzień wyjdzie książka Stephena Porgesa, twórcy teorii poliwagalnej, The Transformative Power of Feeling Safe (Transformująca siła poczucia bezpieczeństwa). Ewa Woydyłło zawsze miała świetną intuicję i nosa do aktualnych i nurtujących pytań.

Nie pierwszy raz zresztą, bo to już dziewiąta książka twórczej i pracowitej autorki. Liczba dziewięć ma bardzo bogatą symbolikę, od smoka w Chinach, po nowennę w Chrześcijaństwie. Mnie przychodzi do głowy Islam, dziewięć otworów ludzkiego ciała jest symbolem kontaktu człowieka ze światem zewnętrznym.

Książka jest w najlepszym sensie kobieca. Świetnie się ją czyta, jest opowiedziana potoczyście i ludzkim językiem, ze znajomością rzeczy i ze współczuciem. Postawę autorki określiłbym jako mądry optymizm heroiczny.

Ewa Woydyłło nie zajmuje się całą bezkresną wiedzą na temat samej pamięci. Patrzy na pamięć przez pryzmat bardzo osobisty: co robimy z naszą pamięcią, jak sobie z nią radzimy czy też jakie stwarza ona nam problemy. Z perspektywy nie tyle opisowej, ale psychoterapeutycznej, co ja mogę ze swoją pamięcią zrobić.

I przekonuje, że pamięcią można kierować. Nie tylko można, ale wręcz trzeba. Im bardziej komuś pamięć ciąży i dokucza, tym większe powinien robić w niej porządki. Polegają one na swoistej pracy nad wspomnieniami; aby ich udział w funkcjonowaniu świadomości i konsolidacji tożsamości wzmacniał poczucie wartości, a nie osłabiał lub dewastował. […] Zarówno uczenie się się, jak i mądre gospodarowanie zasobami pamięci wiąże się z dbaniem o jakość życia. Bo to pamięć niesie z sobą niesamowity potencjał wzbogacania życia.

Autorka zaprosiła do rozmowy o pamięci czworo znakomitych gości: Annę Dodziuk, która mówi o brzemieniu wstydu i poczucia winy i jak się z tego można wyzwolić; Jerzego Korzewskiego, który wyjaśnia rolę hipnozy terapeutycznej; profesora Wiktor Osiatyńskiego, który przekonuje, że rozwój osobisty i dojrzewanie emocjonalne, psychiczne i moralne zależą od pracy nad własną pamięcią; Małgorzatę Sieczkowską, która opowiada o leczeniu traumy metodą Somatic Experiencing.

Dla mnie najciekawsze w całej książce nie są nawet przykłady i sprawy traumy, a więc złej pamięci, pamięci straumatyzowanej, lecz kwestia retraumatyzacji. Niebezpieczeństwo spotęgowania traumy nieumiejętnym podejściem do traumy. Kluczowa to sprawa w terapii traumy. Po pierwsze nie szkodzić. Właściwie w każdym rozdziale i w każdej rozmowie ta kwestia powraca. To jest wtedy, gdy inżynierowie dusz zaczynają grzebać w naszych wspomnieniach. Ewa Woydyłło bardzo mądrze i przede wszystkim odważnie o tym mówi. Święty Augustyn, który pamięci jako jednej z trzech władz człowieka przypisywał szczególną rolę pisał: Wielką jest potęgą pamięć. Trwogą przejmuje. Boże mój, to niezgłębione, nieskończone bogactwo.

Trochę żałuję, że nie ma w książce sprawy wspomnień dzieci wojny, ponieważ mało kto nadaje się tak jak Ewa Woydyłło, żeby o tym pisać, wszak urodziła się w roku wybuchu drugiej wojny światowej. Sama tego nie potrzebuje, bo przeszła już tyle terapii i  jest pięknym wzorem, jak w życiu sobie radzić i jak się stale rozwijać.

Natomiast w rozmowie z profesorem Wiktorem Osiatyńskim odkryłem odpowiedź – przynajmniej częściową – jak to robić:

Ja wierzę w pisanie. Więc wpierw muszę położyć na papierze wszystkie urazy – nie rozpamiętywać, tylko zapisać – i nad nimi pracować: przypomnieć sobie, co wtedy pomyślałem, co daną urazę spotęgowało, a potem spetryfikowało. Co wtedy mogłem zrobić i co mogę zrobić dzisiaj. Tak trzeba postąpić z każdą kolejną urazą, z każdym zdarzeniem, które zmieniło się w urazę. […] Czasem w samym akcie doznanej krzywdy nie znajdziemy żadnego dobra, ale sami przerobimy to na dobro.

Najlepszy rozdział w całej książce jest o poczuciu wartości: czuje się energię, werwę i „tygrysi pazur” autorki. Znajduję tam obraz, który znakomicie pasuje do traumy i terapii traumy: Niektórzy wychodzą z przykrej sytuacji czy porażki jak kaczki z wody – wszystko po nich spływa bez śladu, natomiast inni – jak psy – po “zmoknięciu” muszą się dość długo otrząsać, by się osuszyć. A w końcu też wyschną. Powinni więc nauczyć się otrząsać, zamiast tragizować.

Kiedy zamykałem książkę Dobra pamięć, zła pamięć przypomniał mi się znany wiersz Adama Zagajewskiego: TO

To, co tak ciąży 
i pcha w dół,
to, co tak boli jak ból
i pali jak policzek,
to może być kamień
lub kotwica.