terapiatraumy.pl

Odpłynęli w siną dal

Odpłynęli w siną dalErika Dittes ‚Drifting away/Odpływanie’ Projekt fotograficzny wyrażający opłakiwanie, żałobę, stratę.

Trauma. Od przemocy domowej po polityczny terror. To tytuł książki Judith Lewis Hermann, amerykańskiej lekarki psychiatry i autorki, który wskazuje na szeroki horyzont rozumienia rzeczywistości i potencjalnej wszechobecności zjawiska traumy. To znakomita książka, którą jeszcze przybliżymy w Serwisie TT, a której tytuł przychodzi mi do głowy, kiedy piszę o tym, jak sztuka współczesnej artystki z Ameryki Południowej, gdzie polityczny terror wciąż bywa obecny, pozwala na swoistą terapię traumy kolektywnej.

Projekt artystyczny Eriki Dittes ‚Drifting away/Odpływający’ jest dedykowany Desapyarecidos, Znikającym, ofiarom masowych porwań, zniknięć bez śladu, bez pożegnania z rodziną, bez pochówku.

Artystka poświęciła kilka lat na budowanie kontaktu z rodzinami Znikających. Wniknęła w niewypowiadaną publicznie historię rodzin, których bliscy zostali porwani i w nieznany sposób unicestwieni przez guerrilas, członków rewolucyjnej lewicowej partyzantki latynoamerykańskiej. Przez wiele lat obcowała z rodzinami Znikających i ocalałymi po nich osobistymi przedmiotami – męskimi koszulami, okularami, przedmiotami do pisania, etc. Te przedmioty zajęły w domach zaginionych miejsce ich samych. Okulary zyskiwały specjalne miejsce na domowym ołtarzu przodków i dotykano ich ze czcią, by wyrazić swoją żarliwą przysięgę o zemście lub modlitwę czy miłość. Rodziny traktowały te osobiste przedmioty jak reprezentantów swoich zaginionych. One stanowiły sacrum. Rodziny żyjące w wiecznym oczekiwaniu i zaledwie domyśle o tym, co się stało z ich bliskimi, kultywowały najrozmaitsze rytuały związane z pozostałymi po bliskich przedmiotami.

Domowy, niejawny, rytuał czczenia pamięci Zaginionych zwykle obejmował: 1)Pojawianie się doroczne wyjmowanie ubrania z szafy, zdejmowanie przedmiotów z półki 2)Uczczenie: bycie w kontakcie, dotykanie, oczyszczanie, pranie, prasowanie, mówienie, śpiewanie, ucałowanie 3)Powierzanie Ich Losowi, odkładanie ze czcią na półkę, do szafy.

I właśnie te obiekty/przedmioty zostały sfotografowane przez Erikę Dittes. Artystka potraktowała je, podobnie jak traktują je rodziny, jak Reprezentantów Zaginionych. Wydrukowała je na szkle, w wielkim formacie, w dwóch planach rzeka i obiekt. Wiadomo, że ciała zaginionych wrzucano do rzeki. Człowiek zniknął w rzece, pozostała po nim koszula, okulary, kolorowa chusta. Człowieka nie ma, chusta jest. I tak patrzymy na Zaginionych przez przetransformowany obraz, który porusza naszą nieświadomość, a ta jest zawsze zbiorowa, obejmuje wszystkich w rodzinie, żyjących i umarłych, obejmuje całą wioskę, całą społeczność, obejmuje nas – oglądających wystawę, album czy załączoną tu fotografię.

Leczenie traumy kolektywnej wymaga bowiem rytuału. Domowy rytuał nie wystarcza. Musi się stawić „cała wioska”, bo trauma kolektywna dotyka wszystkich, a skoro tak, to wszyscy muszą wziąć udział w rytuale kojącym duszę plemienną.

Transformacja artystyczna pozwoliła pokazać Zaginionych światu i, co ważne, umożliwiła pokazanie tego w samej Kolumbii, gdzie guerillas wciąż są aktywni. Sztuka, która objęła swoją uwagą przemoc i traumę kolektywną, stała się więc publicznym świadkiem i zarazem strażniczką bezpieczeństwa dla rodzin osób zaginionych. Artystka nigdy nie ujawniła nazwisk osób i rodzin, do których należą sfotografowane obiekty. Sztuka może więcej! Wystawa w wyrafinowany pięknem, artystyczny sposób uhonorowała pamięć Zaginionych i umożliwiła powstanie jawnego rytuału na cześć ich pamięci. W kolumbijskich miejscowościach, gdzie wystawiano Drifting away (Rio Abajo) schodziły się tłumy, palono świece przed obiektami fotograficznymi, wznoszono modlitwy. Po raz pierwszy cała społeczność mogła odbyć ceremonię uczczenia pamięci Zaginionych. Wszyscy mieszkańcy wzięli udział w tym symbolicznym, duchowym pogrzebie.

Praca artystyczna Eriki Dittes wychodzi więc daleko poza estetykę. Została z otwartością odebrana przez społeczność, media, a nawet krytyków sztuki, czyli wszystkich tych, którzy pragnęli właściwego wyrazu dla pamięci o Zaginionych. Wystawa przemierzyła tysiące kilometrów, była obecna w wielu miejscowościach i umożliwiła społeczności odbycie żałoby. Artystka podkreśla, że starała się zachować apolityczność swojego projektu: „Moje prace mówią o żałobie i stracie. Ta wystawa nie jest tylko o konflikcie kolumbijskim, ani o tym kto kogo zabił, nie obwinia żadnych politycznych grup ani armii. Mój projekt artystyczny pozwolił mnie i innym uhonorować ból rodzin i uczcić pamięć o ofiarach.”

Po publikacji Sudarios/Całuny dostałam list od jednej z moich przyjaciółek, warszawskiej psychoterapeutki, stałej czytelniczki Serwisu Edukacyjnego TT, z wierszem Josifa Brodskiego. Dziękuję J.

 

Josif Brodski  /przekład: Stanisław Barańczak/

W chwili, gdy strzepujesz pyłek,
jesz posiłek, sadzasz tyłek
na kanapie, łykasz wino,
ludzie giną.

W miastach o dziwacznych nazwach
grad ołowiu, grzmot żelaza:
nieświadomi, co ich winą,
ludzie giną.

W wioskach, których nie wyśledzi
wzrok – bez krzyku, bez spowiedzi,
bez żegnania się z rodziną
ludzie giną.

Ludzie giną, gdy do urny
wrzucasz głos na nowych durni
z ich nie nową już doktryną:
„Nie tu giną”.

W stronach zbyt dalekich, by nas
przejąć mógł czyjś bólu grymas,
gdzie strach lecieć cherubinom
ludzie giną.

img_0668s1_2