terapiatraumy.pl

Trauma na czerwonym

sygnalizacja a traumaSto lat temu, a dokładnie 5 sierpnia 1914, uruchomiono pierwszą elektryczną sygnalizację świetlną na skrzyżowaniu East 105th Street i Euclkid Avenue w Cleveland, Ohio, USA. Miała tylko dwa kolory: czerwony i zielony. Trójkolorowa sygnalizacja pojawiła się dopiero w roku 1920 w Detroit i w Nowym Jorku. (Dla ścisłości można dodać, że dużo wcześniej na pomysł sygnalizacji wpadli Brytyjczycy, ale gazowa instalacja przed Pałacem Westminsterskim krótko po uruchomieniu eksplodowała).

Sygnalizacja świetlna – tak ujmująca w swojej prostocie – bywa często wykorzystywana w psychoedukacji. Pozwala nam także przybliżyć mechanizmy rządzące traumą, zwłaszcza w ujęciu Teorii Poliwagalnej Stephena W. Porgesa, czyli teorii wielofunkcyjności nerwu błędnego w autonomicznym układzie nerwowym. Stojąc na skrzyżowaniu i czekając na zmianę świateł czasami zastanawiam się nad różnymi aspektami funkcjonowania traumy.

Mechanizmem przełączającym jest neurocepcja. Porges wprowadził pojęcie neurocepcji na oznaczenie podświadomego systemu, który stale ocenia, czy jest bezpiecznie. Człowiek musi ocenić stopień bezpieczeństwa w otoczeniu, odróżnić przyjaciela od wroga, by następnie bezpiecznie komunikować się społecznie. Żeby przejść do zachowania społecznego, układ nerwowy musi właściwie ocenić daną sytuację i jeśli jest bezpiecznie, wyhamować reakcje obronne.

Zielone: Droga wolna – jest bezpiecznie. Możemy zatem zbliżyć się fizycznie, nawiązać kontakt i rozwijać głębokie więzi. Mamy do dyspozycji cały szereg możliwości, którymi zawiaduje nerw błędny: kontakt wzrokowy, sygnały mimiczne, głos: prozodia (intonacja) a także słuchanie ludzkiego głosu oraz interakcje na zasadzie wzajemności.

Żółte: Uwaga niebezpieczeństwo! Kiedy nasz system neurocepcji wykryje niebezpieczeństwo (pamiętajmy, że jest on całkowicie nieświadomy), wówczas powstają strategie obronne mobilizujące nas do reakcji walki lub ucieczki.

Czerwone: Zagrożenie życia! Brak wszelkich możliwości działania. Reakcją jest immobilizacja bez napięcia mięśniowego (omdlenie). Bardzo często w takich sytuacjach dochodzi do dysocjacji, “odlatujemy”. Trauma.

I tu zaczyna być ciekawie!

Kolejne kolory świateł określają stan w jaki wchodzimy, a w każdym z nich zmienia się także nasza percepcja. Na przykład, jeśli komuś w stanie mobilizacji (żółte) składamy propozycję społecznego współdziałania, to jest to odbierane jako działanie agresywne, na które on zareaguje albo ucieczką albo walką. Innymi słowy poziom bezpieczeństwa, jaki czujemy, determinuje zostanie przyjaciółmi, kochankami czy wrogami.

A teraz robi się jeszcze ciekawiej! I to w kilku obszarach życia. Np. co trzeba zrobić, żeby umożliwić mobilizację bez lęku, czyli np. otworzyć się na wejście w grę wstępną oraz intymność. Powstaje pytanie jakie światła lub ich kombinacja, muszą się zaświecić w naszym systemie nerwowym, żeby generalnie uniknąć traumy i jak możemy odłączyć lęk od immobilizacji, żeby z traumy wyjść. Ale o tym może innym razem. Wtedy też o tym, jak to się dzieje, że jeśli mieszkamy razem z ważną dla nas osobą i ta osoba wyjedzie, to „dom zaczyna gadać”, wydawać dźwięki i odgłosy.

 

Podobne wpisy:

Pies na traumę

Neurocepcja – nasz szósty zmysł