terapiatraumy.pl

Trauma narodowa

Trauma narodoWAKażdy naród ma swoje traumy. My mamy na przykład: Smoleńsk (2010), stan wojenny (1981) czy Powstanie Warszawskie (1944). Japonia ma Hirosimę (1945).

Pytanie o traumę narodową jest bardzo ważne i bardzo skomplikowane.

Zwłaszcza dziś w czasach globalności, internetu i Unii Europejskiej, gdy zachodzą głębokie zmiany w świadomości narodowej. Z jakim trudem te zmiany się dokonują, widać najlepiej w napięciach wewnątrz unii i w walkach politycznych w Polsce, gdy stare traumy nagle zagradzają nam drogę. (Znów narzuca się analogia do pierwszej wojny światowej, której rocznicę przyszło nam obchodzić).

Ale jest jeszcze inna trudność: skoro jest trauma, co nie ulega wątpliwości, to musi być też dusza, albo psychika narodu, która tej traumy doznała i którą trzeba uleczyć. I tu znów, jak o tym mówić. Wszyscy zazwyczaj to upraszczają i o duszy narodu mówią jak o duszy indywidualnej. Ale to z kolei jest bardzo ryzykowne i wątpliwe, co widać choćby w naszych wyobrażeniach religijnych, gdy chętnie przenosimy np. nasze rodzinne wyobrażenia na Transcendencję i trwamy w tęsknotach sprawiedliwego ojca z siwą brodą tudzież rozumiejącej wszystko, dobrotliwej matki

Na pewno łatwiej się przyglądać czyimś traumom narodowym niż własnym. Choć w tym przyglądaniu się zawsze potrzeba dużo pokory.

Bo gdy popatrzymy na Japonię, to nawet wielcy mistrzowie zen nie ustrzegli się pokus i trucizny nacjonalizmu i militaryzmu japońskiego. (Gdy to wyszło na jaw, stało się szokiem dla uczniów zen zwłaszcza na Zachodzie i w Stanach Zjednoczonych). A w Niemczech, Martin Heidegger, być może największy umysł filozoficzny minionego wieku, niechlubnie i naiwnie zadawał się z Hitlerem i ruchem narodowym.

Japoński cesarz Hirohito ogłaszając kapitulację wyrzekł się atrybutów boskości, jednocześnie przyjął postawę cierpiętniczą, nawołując, żeby naród “wytrzymał to, co jest nie do wytrzymania”. Dla wielu Japończyków rozpacz i hańba były nie do zniesienia, dlatego tak wielu popełniło samobójstwo.

W pewnym sensie można powiedzieć, że Tenno (cesarz) jak aktor w teatrze japońskim zamienił przerażającą maskę gniewu na zapłakaną maskę ofiary. Dlatego załamanie i trauma w obliczu klęski nie może zostać uleczona. Od śmierci cesarza Hirohito w roku 1989 podejście do własnej historii zmienia się bardzo wolno. Wszystko jest zrytualizowane i sztywne jak ceremoniał japoński. Papierowy żuraw stał się symbolem żałoby, która nie może znaleźć końca.

Trauma jest zbyt poważną sprawą, żeby ją instrumentalizować. Trauma narodowa nie może zostać uleczona, jeśli służy zakrywaniu własnej przeszłości. Podobnie rzecz się ma z naszymi traumami narodowymi. Zarówno na poziomie traumy indywidualnej jak i narodowej jest podobnie – uwolnienie od traumy nie jest możliwe bez spojrzenia prawdzie w oczy. Ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy sobie, nie traumie, bo to – jak wiemy od Petera Levine’a – prowadziłoby jedynie do retraumatyzacji.

Foto: Wikipedia.org

Podobne wpisy:

Trauma narodowa a palenie papierosów