terapiatraumy.pl

Trauma szkolna

trauma szkolnaNajgorszy w traumie szkolnej był zawsze poniedziałek rano. Genialnie opisany przez Thomasa Manna w nagrodzonej Noblem powieści „Buddenbrookowie”:

Budzik warczał i zgrzytał nieubłaganie i okrutnie. Był to ochrypły i szorstki dźwięk, raczej terkot niż dzwonienie, budzik był bowiem stary i zużyty; trwało to jednak długo, beznadziejnie długo, gdyż nakręcono go dokładnie.

Hanno Buddenbrook przeląkł się do głębi serca. Jak co rano, na głos tego zarazem złośliwego i dobrodusznego hałasu na nocnym stoliku, tuż obok ucha, wnętrzności ścisnęły mu się z pasji, żalu i rozpaczy. Na zewnątrz zachował jednak zupełny spokój, nie zmienił pozycji w łóżku i tylko, wyrwany z jakiegoś porannego mglistego marzenia sennego, otworzył oczy.

W zimnym pokoju było jeszcze zupełnie ciemno; nie rozróżniał przedmiotów i nie dostrzegał wskazówek zegara. Wiedział jednak, że jest szósta rano, gdyż wczoraj wieczorem na tę właśnie godzinę nastawił budzik… i zasnął tak martwo i głęboko, jak sypia się wtedy, gdy nie chciałoby się więcej obudzić. I oto już był poniedziałek, i była godzina szósta, a on nie przygotował żadnej lekcji! 

Ale pod traumą szkolną często kryje się jeszcze inna trauma. Dlatego przyszła mi do głowy dziś, w dniu nauczyciela: trauma nauczycielska. Bo kochamy szkołę lub jej nie lubimy właśnie ze względu na nauczycieli. Kochamy jakiś przedmiot w szkole lub go nie lubimy ze względu na prowadzącego nauczyciela. Jasne, że są jeszcze uczniowie, koleżanki i koledzy. Ale rola i znaczenie nauczycieli jest po prostu nie do przecenienia (może przez to, że zastępują niejako rodziców?)

Każdy z łatwością może przypomnieć sobie nauczycieli kiepskich, leniwych, a przede wszystkim złośliwych i niedouczonych. Ale dlatego warto dziś i zawsze wspomnieć takich, którzy w rzeczywistości szkolnej pomogli nam przetrwać albo dawali nadzieję: nasi sprawiedliwi, mądrzy, otwarci i wyrozumiali nauczyciele.

Pod traumą nauczycielską kryje się głęboko ludzka tęsknota za Nauczycielem. Ta potrzeba jest uniwersalna. To tęsknota za Mistrzem. Bo są nauczyciele z małej i dużej litery. Czasami mieliśmy szczęście już w szkole podstawowej, a czasami nie. Czasami w szkole średniej, a czasami nie. Czasami dopiero  na studiach, a czasami nie. A czasami po prostu w życiu.

Pytanie, jak znaleźć Nauczyciela, jest najczęściej zadawanym pytaniem przez adeptów różnych ścieżek duchowych. Świat pełen jest ludzi, którzy czekają na kogoś, kto przyjdzie i pomoże im, stać się takimi, jakimi naprawdę pragną być. Problem w tym, że za długo czekają lub nie tam, gdzie trzeba. Tak jakby stali i czekali na dalszą podróż na ulicy, po której nie jeżdżą autobusy . I jeśli nie zrobią kroku naprzód, to mogą czekać w nieskończoność. A gdy zrobią ten krok, to możliwe stanie się Spotkanie! Gdy uczeń jest gotowy, pojawi się Mistrz.