terapiatraumy.pl

Trauma jako zjawisko energetyczne w systemie nerwowym

TraumaTrauma jako zjawisko energetyczne
Podczas zdarzenia traumatycznego zawsze dochodzi do wzbudzenia gigantycznej energii w systemie nerwowym, która ma posłużyć przetrwaniu. Jak to zostało opisane przy badaniach nad stresem traumatycznym, podczas zagrażającego życiu zdarzenia, mózg gadzi, ewolucyjnie najstarsza, instynktowna część naszego mózgu, wydaje dyspozycję „walcz albo uciekaj”. Jeśli „walcz” to impuls nerwowy z mózgu idzie do rąk, a w ślad za nim napływa krew, zwiększa się objętość mięśni, by można było walczyć, a właściwie zabić (!) przeciwnika. Jeśli natomiast instynktowne rozpoznanie sytuacji zagrożenia każe uciekać (bo przeciwnik większy lub jest ich kilku) wówczas energia systemu nerwowego przyczynia się do natychmiastowego przepchnięcia krwi do nóg, by zwiększyć objętość tamtych mięśni i szybciej uciekać i tak ujść z życiem!

Jeśli natomiast niemożliwa jest ani walka ani ucieczka, (np.kiedy napastnikiem jest rodzic, a więc „zwierz większy” i nie ma sznas na walkę z nim lub też kiedy rzecz się dzieje na terenie domu, czyli nie ma dokąd uciekać) wówczas równie instynktownie pojawia się w całym ciele „zamrożenie”, po to by nie walczyć, nie uciekać a jedynie i aż przetrwać! W reakcji tzw. zamrożenia dochodzi w ciele do natychmiastowego zatrzymania wzbudzonej wcześniej gigantycznej energii, która miała być przeznaczona do obrony a tymczasem zatrzymała się, zastygła w systemie nerwowym, doprowadzając ciało do bezruchu, skamienienia, chwilowego paraliżu, by w ten sposób, niemalże nie oddychając, przetrwać. To nasza zwierzęca natura. Stary, dobry sposób „udawania nieżywego”, a więc nieatrakcyjnego dla innych drapieżników a w ludzkim świecie napastników.  Stan zamrożenia ma zresztą dwojaki cel: przetrwać jakiś czas w bezruchu, unikając w ten sposób ataku lub nie czuć bólu, na wypadek, jeśli jednak zostaniemy śmiertelnie zaatakowani. Dochodzi wówczas do dysocjacji, tajemniczego i do końca nie poznanego mechanizmu, który pozwala nam „wyjść z ciała” i widzieć je z boku lub z góry. Wydaje się też, że ewolucja wyposażyła nas w naturalny przeciwbólowy stan na ostatnie chwile życia.

Jeśli jednak przeżyjemy, to co wówczas ciało ma zrobić z tą gigantyczną zatrzymaną w ciele energią? Musi ją rozładować i zwykle – jak to obserwujemy u zwierząt – rozładowuje ją poprzez niekontrolowane drżenie mięśni, krzyk, płacz, ruchy kończyn, jak przy atakowaniu innych (np. dziecko bijące matkę, po tym jak zaatakowało je inne dziecko) nadruchliwość, tendencję do nieuzasadnionej ucieczki (częsta reakcja po wydostaniu się z samochodu tuż po wypadku) lub nadmiarowej pobudliwości do walki, bez okoliczności zagrożenia (późniejsze reakcje odroczone, ujawniane w nieadekwatnych okolicznościach, często generujące przemoc)
My, współcześni ludzie, boimy się sytuacji niekontrolowanych, boimy się więc drżenia ciała, nagłego okazywania niekontrolowanych emocji czy nadruchliwości – jak nazwaliśmy głęboko uzasadnione reakcje w ciele. Chcemy je szybko uspokoić, odwołujemy się do środków uspokajających lub do uspokajającego działania alkoholu. A tymczasem drżenie jest naturalnym, biologicznym procesem dopełnienia rozładowywania całej energii traumy i jako takie ma prawo wybrzmnieć do końca. Tak więc jeśli zdołamy rozładować całą energię w walce, ucieczce lub drżeniu – po traumie może nie być ani śladu! Pozostanie jedynie pamięć zdarzenia.
Trauma nie tkwi bowiem w samym wydarzeniu, lecz w tej nierozładowanej gigantycznej energii, która została wygenerowana w systemie nerwowym, by przyczynić się do przetrwania, a która nie została do końca wykorzystana. Levine pisze więc o traumie, jako zjawisku energetycznym, które jeśli nie zostanie dopełnione, może przejść do „życia własnym życiem” i latami krążyć po ciele, przyczyniając się do najrozmaitszych zaburzeń zwanych psychosomatycznymi badź do impulsywnych reakcji, prowadzących czasami do przemocy.
Sprawcy przemocy mogą żyć z biologicznie niedopełnionym, czyli nierozładowanym  procesem traumatycznym, który często przenoszą do późniejszego życia w nieświadomym procesie reinscenizacji.

Reinscenizacja, czyli ponowne odtwarzanie traumy – jutro!