terapiatraumy.pl

List ze szkolenia SE w Akademii UTA w Kolonii

utaOd trzech lat uczę się terapii traumy u Larrego Hellera, a w ostatnim roku także u Rajy Selvama, w UTA Akademie w Kolonii, w Niemczech. A właściwie uczę się od kilkunastu osób, bo tak właśnie jest zorganizowane trzyletnie szkolenie w zakresie Somatic Experiencing®. Kilkunastu asystentów, wieloletnich praktyków SE, u których w procesie szkoleniowym odbywamy własne sesje i superwizje, pozostaje także do naszej dyspozycji, kiedy kilka razy dziennie duża, międzynarodowa grupa szkoleniowa przekształca się w małe, sześcioosobowe grupy ćwiczeniowe.

Jak wiadomo terapeuci zawsze się terapeutyzują! – żeby poznać na sobie kolejną metodę i proponować pacjentowi jedynie to, czego sami doświadczyliśmy; żeby podczas pracy wyraźnie odróżniać to, co moje od tego, co należy do przeżyć pacjenta; i mówiąc językiem SE, żeby uregulować i zrównoważyć swój system nerwowy i w ten sposób być oparciem i źródłem właściwego rezonansu dla pacjentów. Jakkolwiek – jak mawia Larry Heller – to zawsze człowiek prowadzi prace terapeutyczną z drugim człowiekiem, a nie system nerwowy pracuje z drugim systemem nerwowym.

Większość uczestników szkolenia pochodzi z Niemiec, w końcu to Westfalia. Ale istotna grupa przyjeżdża do Kolonii z innych krajów: z Belgii, Holandii, Danii, Słowenii, Szwecji, Polski. Szkolenie w Kolonii jest dwujęzyczne, wykładowcy mówią po angielsku, doskonała tłumaczka, Sylwia Autenrieth służy kolegom z Niemiec, ale dzięki temu dla nas całość staje się także dynamicznym kursem językowym; asystenci mówią po angielsku i pozostają szczególnie do naszej dyspozycji. My, anglojęzyczni uczestnicy szkolenia, pracujemy razem w małej grupie, wyodrębniając się z dużej grupy na, często padające tu zabawne, hasło: „english group to the corner, please” (grupa angielska do kąta). Więc zbieramy się w tym kącie i pod okiem asystentów, wchodzimy kolejno w role terapeutów, klientów/pacjentów i obserwatorów procesu terapeutycznego innych

Uczymy się w wersji live. Na sobie, na swoich przeżyciach, uczuciach i własnym oraz rodzinnym materiale biograficznym. Dla terapeutów, moich koleżanek i kolegów zawodowych, są to metodologicznie znane sposoby uczenia się. Pomyślałam jednak, ze może nasi pacjenci, czy – mówiąc z amerykańska – klienci, chętnie by przeczytali ogólny zarys procesu uczenia się, przez jaki przechodzą ich terapeuci. To zwykle jest dla pacjentów zakryte.

Wczoraj, odbyłam własną sesję, jedną z wielu w tym trzyletnim procesie uczenia się SE. To było to, o co mi chodzi! Zawsze chciałam sprobować sesji SE „bez tematu”, jedynie w oparciu o FeltSense. Zgłosiłam taką potrzebę w swojej małej grupie ćwiczeniowej i to zostało przyjęte entuzjastycznie! Byłam wiec klientką. Pracowałam ze starszą ode mnie, belgijską psychiatrą-psychoterapeutką, która postanowiła dołączyć znajomość SE do swoich rozległych umiejętności  i także uczy się w Kolonii.

Przez cały czas trwania sesji świadomie śledziłam i przeżywałam odczucia we własnym ciele, a terapeutka prowadziła mnie poprzez swoją uważność, odzwierciedlanie, własne ugruntowanie i inne istotne elementy pracy ze świadomością ciała. Post factum można powiedzieć w domyśle (również moim, bo przecież tematu nie było), że moja sesja dotyczyła tego cudownego czasu, kiedy matka lub ktoś inny długo, bez końca, patrzy na dziecko a dziecko się śmieje i odczuwa czysta radość w drgającym brzuchu jako taneczny ruch. To patrzenie i uśmiechanie się terapeuty, w odpowiedzi na mój spontanicznie pojawiający się śmiech, było dla mnie jak Tajemny Język, który tylko te dwie postacie znają.

Po tej sesji czułam się ze sobą niezwykle skontaktowana, odczuwałam to jako ciągle utrzymującą się radość w brzuchu, energie w ciele, brak zmęczenia mimo intensywnego szkoleniowego dnia. Nagle zauważyłam, ze znacznie płynniej i szybciej mowie po angielsku! To oznacza, ze słowo „connected” nie jest przenośnia, że to zdarzenie na poziomie neuronalnym, gdzie coś się prawdziwie łączy, inaczej nie wpływałoby to tak istotnie na ośrodek mowy.

Oprócz mnie „opiła się” tym cała grupa. Wszyscy byli w rezonansie, odczuwając to także we własnym ciele. Ta mała, piękna sesja była kontynuacja mojej wcześniejszej sesji, której tematem było Bardziej Poczuć Siebie. Bo trauma, jak wiadomo, fragmentaryzuje, odcina, rozłącza. Praca terapeutyczna w podejściu Somatic Experiencing® służy ponownemu polaczeniu naszych wszelkich potencji. Peter Levine mawia „nie opowiadaj mi swojej historii, powiedz mi, co masz w ciele” Tak właśnie zrobiłam.

Pozostaje w ucieleśnionym, więc już ugruntowanym, entuzjazmie dla SE!