terapiatraumy.pl

Drogi i bezdroża leczenia traumy (1)

Rozpoczynamy publikację artykułów znanych psychoterapeutów i badaczy, piszących o traumie i terapii traumy, którzy zgodzili się gościnnie wystąpić na łamach naszej strony. Będziemy je publikować w poniedziałki. Jako pierwszy zgodził się użyczyć swojego tekstu Benjamin Fry. 

Benjamin Fry, znany z BBC brytyjski psychoterapeuta, założyciel Khiron House, kliniki leczenia traumy w Oksfordzie i  Londynie. Po przebyciu załamania nerwowego w wieku około 30 lat i nieskutecznych próbach leczenia, „próbowałem wszystkiego – nic nie pomogło”, odkrył terapię zorientowaną na leczenie traumy.  Swoją historię wczesnodziecięcej traumy i jej wyleczenia w życiu dorosłym opisuje w publikowanym u nas gościnnie artykule:

trauma, terapia traumy, stressTwoje życie wygląda świetnie,  jest wręcz godne pozazdroszczenia – z wierzchu. Ale pod spodem jesteś bardziej zestresowany i wystraszony niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Mówi się, że jesteś „nadwrażliwy” lub zarzuca, że „nadmiarowo reagujesz”, ponieważ trudności i stresy, którymi inni ludzie zdają się nie przejmować, ciebie potrafią załamać. Ale mówi się także, że jesteś atrakcyjny, bystry, masz potencjał, chociaż jakoś nie odniosłeś prawdziwego sukcesu ani w pracy, ani w życiu osobistym. Nie jesteś słaby ani leniwy, nie rozczulasz się nad sobą. Jesteś przytłoczony: utknąłeś w stanie lęku, który został całkowicie opacznie zrozumiany i błędnie zdiagnozowany. Ale jest dobra wiadomość. Istnieje nowa, radykalna i transformująca droga zrozumienia i uwolnienia się od tego. Na zawsze.

Naprawdę wiem, jak to jest. Sam przez lata byłem w takim „zastoju”, aż w roku 2008 doznałem całkowitego załamania. Nie wyglądałem na kandydata na załamanie. Byłem dyplomowanym psychoterapeutą i osobą pod wieloma względami uprzywilejowaną.

Wychowałem się w zamożnej rodzinie, uczęszczałem do ekskluzywnego Eton College i studiowałem na uniwersytecie oksfordzkim, jako nastolatek prezentowałem modę dla znanego fotografa Mario Testino, a potem odniosłem sukces prowadząc nocny klub. Mając 30 lat zarobiłem swój pierwszy milion, poślubiłem cudowną kobietę i mieszkałem w wielkim domu z ukochanym dzieckiem, pierwszym z pięciorga. Wydawałoby się, że mam cudowne życie, ale w środku rozpadałem się na kawałki.

Wykształciłem się na psychoterapeutę, leczyłem pacjentów w swojej prywatnej praktyce i współpracowałem z telewizją BBC przy tworzeniu popularnych programów. Nigdy jednak nie czułem, że naprawdę „przynależę” do moich kolegów. Wielu z moich pacjentów szczodrze mówiło mi, że im pomogłem, ale prawda tkwiła w tym, że rozumiałem ich, bo byłem dokładnie taki jak oni, zalękniony, nieszczęśliwy i samotny.

Co mi się stało? Straciłem matkę, gdy miałem 11 miesięcy, zmarła na niedokrwistość aplastyczną. Przez następne dwa lata mieszkałem u przyjaciół rodziny, podczas gdy mój ojciec reorganizował swoje życie i karierę zawodową. Odwiedzał mnie regularnie, a gdy się ponownie ożenił wziął mnie do siebie i swej nowej żony.

Pierwsze lata życia mają zasadnicze znaczenie dla rozwoju emocjonalnego, zawsze byłem więc świadom tego, że śmierć mojej matki mnie naznaczyła, i że to wczesne doświadczenie przyczyniło się do mojego lęku. Kochałem jednak mojego ojca i starałem się odnieść sukces w życiu, i jakkolwiek nigdy nie byłem skłonny powiedzieć, że „przebolałem” tę stratę, to myślałem, że ją przetrwałem.

Ale w roku 2008, moje godne pozazdroszczenia życie się rozsypało. Moja żona była wówczas w ciąży z naszym piątym dzieckiem, a ja miałem poważne kłopoty. Wdałem się w serię ryzykownych spekulacji nieruchomościami w Grecji, które źle się skończyły i zrujnowały nas finansowo. Byliśmy zmuszeni wyprowadzić się z naszego domu, wynająć mniejszy poza Londynem i błagać mojego ojca, żeby wyciągnął nas z ogromnych długów. Użalam się nad sobą? Wiem, że to nie są najgorsze problemy, jakie mogą kogoś spotkać. Miałem przecież możliwość zabezpieczenia ze strony bliskich, no i skoro zrobiłem pieniądze poprzednio, to być może uda mi się zrobić je ponownie. Ale ja tego wówczas tak nie widziałem. Czułem się totalnie przytłoczony i zniszczony, wpadłem w spiralę niepokoju, która doprowadziła mnie do głębokich zaburzeń lękowych i depresji, a ostatecznie – ponieważ nikt nie umiał mi pomóc w wyzdrowieniu – do samobójczej desperacji. Tylko myśl o dzieciach powstrzymała mnie od skończenia ze sobą.

Próbowałem wszystkiego: wizyt u mojego lekarza, oferty publicznej służby zdrowia, kościoła, klasztoru – a nawet działań uzdrowiciela. Nic nie pomagało. A byłem przecież dobrze poinformowany, miałem odpowiednie kontakty, jednak odkryłem wtedy straszne błędy w naszym systemie leczenia, który wielokrotnie źle mnie diagnozował, lub tylko zalecał leki, po których często czułem się jeszcze gorzej.

Ostatecznie, po serii terapeutycznych błędów i katastrof, znalazłem się w ośrodku Mellody House w Arizonie, USA, gdzie odkryłem, co mi rzeczywiście jest i co się stało z całym moim życiem. Cierpiałem na stres pourazowy. Śmierć mojej matki w tak młodym wieku pogrążyła mnie w głębokiej traumie i nie wyszedłem z niej, ona została we mnie „zamrożona”.

Trauma to nie tylko popularne słowo, którego większość z nas używa w odniesieniu do zdarzeń, które się nam przytrafiły. Myślimy, że trauma dotyczy tylko rzeczy ekstremalnych, takich jak przeżycia żołnierzy w strefie bojowej. W odniesieniu do naszego umysłu i, rzecz kluczowa, naszego ciała, trauma oznacza coś, co wywołuje w nas stres tak przygniatający, że naszą fizyczną odpowiedzią na to jest „zamrożenie” – zupełnie jak zając złapany w światła reflektorów, natychmiast staje się  niezdolny do poruszenia się.

To „zamrożenie” jest zwykle ukryte w dzieciństwie i potem przywołane w dorosłym życiu przez nowy stres, taki jak bolesna strata, rozstanie, wypadek samochodowy lub zwolnienie z pracy – rodzaj stresu, którego wszyscy doświadczamy w naszym życiu. Większość z nas w pełni wraca do zdrowia po traumie, niektórzy jednak nie. Pytanie, dlaczego niektórzy z nas z niej nie wychodzą, co się z nami wtedy dzieje i jak możemy się wyleczyć, stanowi sedno nowej wiedzy o traumie. Mellody House oferuje radykalnie nowe rozumienie przyczyn psychicznego cierpienia. Wielu terapeutów uważa to podejście za największy krok do przodu w obszarze terapii w naszych czasach.

Ten nowy model myślenia został zapoczątkowany przez człowieka o nazwisku Peter Levine, który spędził całe lata na studiowaniu zachowań dzikich zwierząt pod wpływem stresu. Wyobraź sobie młodą gazelę, pasącą się spokojnie w stadzie, gdy nagle pojawia się lew…

cdn. jutro

© by Benjamin Fry

© for the Polish translation by www.TerapiaTraumy.pl   tłum. Zenon Mazurczak