terapiatraumy.pl

Młodsza siostra traumy

płaczkiMłodszą siostrą traumy jest żałoba. Ale trauma paraliżuje nie tylko naszą duszę, lecz także nasze ciało. Płakać nie umiemy, nawet jeśli nam łzy lecą albo oczy się robią wilgotne. Brakuje nie tylko słów, ale i gestu.

W Grecji na Peloponezie, na półwyspie Mani znane do dziś są moiroloja, pieśni żałobne wykonywane przez żałobnice, potocznie zwane płaczkami lub łzawicami. Jest to rodzaj poezji ludowej. Długie hymny żałobne, treny, mają stałe metrum i są improwizowane, melodia i tekst powstają spontanicznie – stosownie do sytuacji porywając uczestników do wspólnej lamentacji.

Lamentom towarzyszą rytmiczne ruchy rąk, głowy i całego ciała. Gdy pojawiają się uczucia i rozpacz, wtedy zmienia się tembr głosu, rytm i melodia. Przypomina to wtedy stany transu i ekstazy. Włosy spadają na twarz, żałobnice biją się w piersi i ciągną za włosy. Śpiew zmienia się niekiedy w nieartykułowany, rozrywający serce lament.

Istotne jest to, że rozmaite uczucia – od smutku poprzez gniew aż po wdzięczność – wyrażane są nie tylko słowem, lecz także przez ruchy ciała. Chodzi o to, żeby żałobnicy dali się ponieść żałobnym pieśniom, żeby weszli rzeczywiście w żałobę, żeby dopuścili ją ciałem i duszą.

Dziś w epoce neuronów lustrzanych, teorii poliwagalnej Stephena Porgesa oraz pola morfogenetycznego wiemy, dzięki czemu to jest możliwe i dlaczego jest takie ważne.

Moiroloja, podobnie jak na przykład Psalmy, mają określoną kolejność, która odpowiada z grubsza fazom procesu żałoby. W pierwszej fazie dominują zagrożenie, opresja, pustka, przerażenie i rozpacz. W drugiej wspomina się człowieka, którego się straciło. Trzecia faza jest fazą transformacji. Dopuszczenie i wyrażenie uczuć poprzez ciało (płacz, wznoszenie ramion, zginanie ciała w talii etc.) ma włączyć całego człowieka do żałoby. Wstrząs wyraża się wtedy drżeniem ciała, które stopniowo wybrzmiewa, ale też coś w nas ważnego zostaje obudzone. W kolejnej fazie na pierwszy plan wysuwa się powrót do równowagi. Na koniec uwaga kieruje się na codzienność i na fakt, że ja jeszcze żyję.