terapiatraumy.pl

Co nam drzewo mówi o traumie

Peter A. Levine w swojej książce „Obudźcie tygrysa. Leczenie traumy”, rozpoczyna rozdział o ranach, które mogą się zagoić, takim oto obrazem:

dąb„Kiedy młode drzewo zostaje zranione, wówczas zaczyna rosnąć wokół tej rany. W wyniku dalszego rozwoju, rana staje się względnie mała w stosunku do rozmiarów drzewa. Sękate narośla i niekształtne konary mówią o zranieniach i przeciwnościach, które drzewo napotkało i które z biegiem czasu przezwyciężyło. Sposób, w jaki drzewo wzrasta wokół swej przeszłości, przyczynia się do jego niepowtarzalnej indywidualności, charakteru i piękna”. 

I takim komentarzem obraz ten opatruje: „Oczywiście nie jestem orędownikiem traumatyzacji w kształtowaniu charakteru. Ale ponieważ trauma jest nieomal nieunikniona w jakimś momencie naszego życia, obraz drzewa może być dla nas wartościowym zwierciadłem”.

Ten tekst przypomniał mi anonimowe, arabskie opowiadanie z gatunku budujących opowieści, którą czytałem przed laty, chyba nosiła tytuł: Kamienna palma.

Pewien mężczyzna błąkał się długo po pustyni, aż dotarł wreszcie nad brzeg morza. Stanął przed bezbrzeżną wodą, która jednak nie mogła ugasić jego pragnienia. Gdy nieopodal zobaczył młodą, żywo zieloną palmę, ogarnął go gniew. Ostatkiem sił cisnął kamień w koronę młodego drzewa. Ludzie opowiadają, że mężczyzna został później uratowany przez karawanę, która akurat tamtędy przechodziła. Ale palma została głęboko zraniona. Nikt się o małą, roztrzaskaną palmę już nie troszczył. Ledwo żyła pod ciężarem kamienia. Najpierw próbowała ten ciężar zrzucić. Prosiła wiatr o pomoc. Lecz wszystko na próżno. Kamień tkwił w koronie drzewa, jak w sercu palmy, i ani drgnął. Po pewnym czasie palma przestała marnować siły na to, żeby się pozbyć kamienia, za to jeszcze mocniej wczepiła się w ziemię i głębiej zapuściła korzenie. I wkrótce z ziemi wytrysnęła woda i tak powstała oaza.

Jest jeszcze jeden wyśmienity tekst dendrologiczno – traumatologiczny, o którym wypada wspomnieć przy tej okazji, a mianowicie piosenka Wojciecha Młynarskiego pt. „Moje ulubione drzewo”.

Moje ulubione drzewo,

Leszczyna, leszczyna,

Jak ją za mocno przygiąć w lewo,

To w prawo się odgina.

[…]

Upór, co mi z oczu błyska,

Leszczyny dziedzictwo,

Jak mnie do ziemi los przyciska,

Ona mi szepce: „Nic to…”.

[…]

Chroń leszczynę, która rośnie

Nad Hańczą, hen – I w tobie…