terapiatraumy.pl

Wyleczyć traumę pisaniem

Trauma jest obecna w literaturze już od Homera. PTSD ma Achilles i Odyseusz. Tragedia grecka jest formą psychoterapii. O traumie u Shekespeare’a pisałem niedawno.

pisanieAle o niektórych pisarzach wiadomo nie od dziś, że pisząc leczą swoje traumy: Edgar Allen Poe, Edith Wharton, René Magritte, Alfred Hitchcock i Ingmar Bergman, Stephen King czy Virginia Woolf. U nas też by się kilku znalazło.

Pisanie ma już od dawna swoje miejsce w terapii. M.in. jako pisanie dziennika. Szczególne zasługi w tym względzie położył Ira Progoff swoją metodą Intensive Journal Method (intensywna metoda pisania dziennika). W terapii traumy również stosuje się pisanie.

Monica Seles. Czy ktoś ją jeszcze pamięta? Jugosłowiańska tenisistka, która jako pierwsza pojękiwała na korcie przy każdym uderzeniu. W 1990 jako 16-latka wygrała French Open. Jako 17-latka została nr 1 światowego cyrku tenisowego, detronizując niepodzielnie panującą wówczas Steffi Graf.

W roku 1993 podczas meczu w Hamburgu Seles została ugodzona nożem przez zaburzonego, niemieckiego kibica, który pragnął powrotu swojej rodaczki na tenisowy tron.

Rana nie był groźna, ale szok tak wielki, trauma tak długa, że Seles dopiero po 2,5 roku powróciła do gry. Znów wygrywała, ale grała inaczej i jakby nie była już sobą.

„Mrok wszedł do mojej głowy. Jedzenie stało się jedyną drogą uspokojenia moich demonów. Szłam do kuchni, brałam paczkę chipsów i porcję lodów czekoladowych, kładłam się na kanapie i jadłam przed telewizorem. Wciąż nie wiem, dlaczego mój ból znajdował ukojenie wyłącznie w jedzeniu. Może była to podświadoma reakcja na złośliwy komentarz Parche’a (tak nazywał się napastnik, który ugodził ją nożem), że kobieta nie ma być chuda jak szczapa. Objadając się, chroniłam się przed ponownym zranieniem”.

Seles zamieniła rakietę na pióro. Wydała już drugą książkę. Pierwszą była autobiografia Getting a Grip (Złapać przyczepność).  A tym razem jest to fikcja literacka. “The Academy: Game On” (Akademia: gra w toku). Autorka sama spędziła pięć lat w słynnej akademii tenisa Nicka Bollettieri na Florydzie. Jak pisze w swojej książce: Są dwie drogi dostania się do akademii: talent albo pieniądze. Ale na końcu zawsze wygrywa talent.

W tenisie, wszystko sprowadza się do uderzenia żółtej piłki i bycia naprawdę skoncentrowanym tylko na tym. Pisanie książki „Game On” było cudowne, bo mogłam używać mojej wyobraźni.

I dodaje jeszcze: Miałam wiele wzlotów i upadków. Takie jest życie. A ta książka jest naprawdę o życiu w teraźniejszości.