terapiatraumy.pl

Reanimacja

Nagła śmierć bliskiej osoby, mimo podjętej reanimacji, może być powodem traumy. Okazuje się, że można zmniejszyć ryzyko traumy, jeśli pozwoli się bliskim na obecność podczas reanimacji, podjętej np. z powodu ataku serca.

karetkaW krajach uprzemysłowionych ponad pół miliona ludzi umiera na nagłe zatrzymanie serca, najczęściej spowodowane zawałem serca. Od czasu wprowadzenia reanimacji w latach osiemdziesiątych podzielone są stanowiska, czy bliscy powinni być obecni przy reanimacji, czy raczej nie.

Argumenty przeciwników są następujące: bliscy mogą tylko przeszkadzać, a ratownicy, którzy i tak są w wielkim stresie, zostają wystawieni na dodatkowy stres, bo czują się obserwowani. Ponadto zachodzi obawa, że może to być źródło późniejszych oskarżeń i procesów.

Zwolennicy odpowiadają, że ratownicy są przyzwyczajeni do pracy w miejscach publicznych, bo większość wypadków i tak się tam dzieje. A zależności pomiędzy obecnością bliskich przy reanimacji a większym zagrożeniem procesami nikt jeszcze nie wykazał.

Obecność bliskich podczas reanimacji zwykle utwierdza w przekonaniu, że zostało zrobione wszystko, co w ludzkiej mocy. Do pewnego stopnia też pozwala już „oswoić się” z myślą o śmierci. To raczej zamknięte drzwi budzą nieufność i lęk.

Czasopismo „New England Journal of Medicine” opublikowało niedawno francuskie badania, z których jednoznacznie wynika, że jeśli ktoś jest obecny podczas reanimacji bliskiej osoby, to później jest w mniejszym stopniu narażony na traumę (PTSD).

Oczywiście nie każdy chce patrzeć na to, co robią ratownicy, jednak aż 80 % osób skorzystało z tej  propozycji, jaką ratownicy składali bliskim w ramach prowadzonych badań. Oczywiście trauma jest bardzo złożonym fenomenem i jest to tylko jeden z elementów, które decydują o tym, czy u kogoś wystąpią jej późniejsze objawy, czy nie. U 40 % osób, które nie były obecne przy reanimacji, wystąpiły późniejsze  symptomy traumy. Natomiast jeśli ktoś był obecny podczas reanimacji, to objawy traumy dotknęły 25% badanych.

Na koniec jeszcze jedna liczba: tylko 20 % ludzi podejmuje samodzielne próby reanimacji przed przybyciem lekarza ratownika.