terapiatraumy.pl

Blizny

Każdy człowiek ma blizny. Jakiś ślad po ranie, urazie i traumie. Blizny jak traumy mogą być małe, większe, duże i rozległe. Czasami nie chcą się goić. Blizny na ciele nie tylko wyglądają „źle” i szpecą.

photo 1_2 Często bolą, swędzą i dokuczają. Kiedy indziej są martwe i w ogóle ich nie czujemy.

Skąd się biorą blizny? Ze zranień, urazów i zabiegów medycznych. Coraz częściej po zabiegu usuwania tatuaży. Czasami ktoś sam sobie to robi. Szczególnym problemem są blizny po zabiegach laparoskopowych. Mogłoby się wydawać, że niewielkie, prawie niewidoczne. Ale są i także potrzebują, by się nimi zająć. Jeszcze inną, najtrudniejszą, kategorią są blizny po oparzeniach.

Blizny na ciele często prowadzą do zranień i traum na duszy. Bliznami mało kto się zajmuje i przejmuje (może z wyjątkiem osteopatów i terapeutów medycyny naturalnej). Język potoczny radzi nam, żeby ich nie rozdrapywać. A poeta nazywa je „sromotną pamiątką klęski”.

Psychotraumatologia, czyli terapia traumy, właśnie bliznami się zajmuje  – tymi, które nie chcą się zagoić. Co można zrobić? I zwłaszcza, jak się nimi zajmować? Żeby nie doprowadzić do retraumatyzacji!

Wielce pouczające dla terapii traumy jest to, jak blizny traktuje i do nich podchodzi Hanne Marquardt, która stworzyła współczesną refleksoterapię stóp, z refleksologii czyniąc metodę terapeutyczną. Rozwinęła oryginalny sposób pracy z bliznami poprzez stopę. Nie dotyka się bezpośrednio blizny, lecz stref refleksowych na stopie. Najpierw trzeba – delikatnie bliznę „obudzić”. Robi się to paznokciem na skórze. A potem włączyć, zintegrować to bolące lub martwe miejsce.

Jeśli popatrzy się na zasady terapii traumy, które formułuje np. Peter A. Levine: żeby unikać retraumatyzacji, żeby traumę zintegrować, żeby pracować pośrednio (nie patrząc Meduzie w oczy) itd., wtedy widzimy, że zasady terapeutyczne dla ciała i dla duszy są bardzo podobne.