terapiatraumy.pl

Definicja traumy u Freuda

Freud używa pojęcia traumy od samego początku, jeszcze w latach 90-tych dziewiętnastego wieku, kiedy zajmował się histerią. Ale robi to trochę tak  jak Pablo Picasso. Konsekwentnie i zmienia zależnie od potrzeb.

freud01Klasyczną definicję traumy sformułował dopiero pod wpływem przeżyć pierwszej wojny światowej i pacjentów z tzw. nerwicą wojenną, w „Poza zasadą przyjemności” (Jenseits des Lustprinzips. 1920).

Powiada tak: wyobraźmy sobie żywy organizm jako pęcherzyk pobudliwej substancji. Ten „żywy pęcherzyk wyposażony jest w ochronę przeciwbodźcową przed światem zewnętrznym”.

„Zewnętrzne bodźce, które są dostatecznie silne, by przełamać barierę ochronną, nazywam traumatycznymi. Uważam, że pojęcie traumy wymaga odniesienia do skutecznego skądinąd powstrzymywania bodźców. Wydarzenie takie, jak zewnętrzna trauma wywoła na pewno potężne zakłócenie w działaniu energetycznym organizmu i uruchomi wszelkie mechanizmy obronne.”

I dalej: „Nie da się już powstrzymać zalewu aparatu psychicznego przez wielką ilością bodźców; pojawia się raczej inne zadanie: uporać się z bodźcem; związać psychicznie ogromne ilości bodźców, które się wdarły do środka, ażeby je następnie zlikwidować”.

W tym kontekście Freud po raz pierwszy wspomina o przymusie powtarzania (więcej o tym przy innej okazji). Służy on ożywianiu traumatycznych przeżyć w celu ich związania i odreagowania pobudzenia, które zalewa straumatyzowanego. Znosi zasadę przyjemności.

Peter A. Levine chętnie się odwołuje do tej klasycznej, intuicyjnej i pojemnej definicji traumy, którą dał Sigmund Freud. Robi to zresztą w wyraźnej opozycji do powszechnie używanej, drobiazgowej definicji PTSD zawartej w DSM.

Podobne wpisy:

DSM

DSM