terapiatraumy.pl

Wembley: triumf czy trauma?

bvbvsbayernJutro mecz w Finale Ligi Mistrzów na stadionie Wembley w Londynie: Bayern Monachium przeciwko Borussi Dortmud (złośliwi powiadają: „Polonia” Dortmund, bo występuje w niej trzech Polaków. Swoją drogą „Borussia” to tyle co „Prusy”).

Ale co to ma w ogóle wspólnego z traumą i terapią traumy?

Dla Niemców Wembley to trauma, trauma narodowa po przegranym finale przeciwko Anglii w roku 1966. Był gol, czy nie było? W 101. minucie dogrywki!

Wembley jest dla Polaków synonimem triumfu nad Anglią w roku 1973 w eliminacjach do mistrzostw świata w 1974 w Niemczech. Nasz triumf, trauma dla dumnych synów Albionu (potomków Posejdona). Któż nie pamięta głosu Jana Ciszewskiego, charyzmatycznego sprawozdawcy sportowego, wołającego łamiącym się ze wzruszenia głosem: Mój Boże, co ja mam Państwu powiedzieć… Tyle lat na to czekałem!

Ale są przynajmniej trzy powody, dla których warto w tym kontekście mówić o traumie:

Po pierwsze język sportu jest językiem przesady, przejaskrawienia i egzaltacji. Nawet u nas, a cóż dopiero np. we Włoszech lub w Hiszpanii. Słowo trauma bardzo często jest używane i nadużywane w relacjach sportowych: „W Polonii trauma po karnych”, „Mecz ze Szwedami – wielka trauma Lecha Poznań”, „Mecz z Azerami to dla mnie trauma”, „To jeszcze trauma po przegranej z Ukrainą”. Jeśli poszukać „traumy” na Googlach w Wiadomościach, wówczas spora część wyników wyszukiwania przypada właśnie na teksty o porażkach, klęskach i niepowodzeniach sportowców, gdy wzloty i upadki rozmaitych idoli przyprawiają nas o wstyd, rozczarowanie i frustrację.

Po drugie trauma pojawia się, gdy się za nadto utożsamiamy z jakimś, klubem, zespołem czy drużyną (podobnie zresztą, gdy dotyczy to np. narodu, wyznania lub czegoś innego). I wtedy sprawa staje się poważna, bo za tym kryć się może trauma, trauma symbiotyczna. Wtedy gdy przejmowanie się problemami innych służy odwracaniu uwagi od swoich spraw i kłopotów, od spojrzenia prawdzie w oczy. Od tego, co boli. Od traumy.

Osoby straumatyzowane nie potrafią wyrażać złości, zdrowej agresji. Reakcja walki często jest zablokowana. Sport, oparty na walce i współzawodnictwie, może stać się sposobem uruchamiania naturalnej reakcji na zagrożenie: walka-ucieczka. W terapii traumy przeżycia i emocje sportowe mogą pomóc w tym, jak pomieścić w sobie zniewalające uczucia. Z drugiej strony emocje te mogą wymknąć się spod kontroli, i prowadzić – co jest chlebem powszednim na stadionach – do aktów przemocy i zachowań chuligańskich. I wtedy kończy się to retraumatyzacją.

PS. Już samo oglądanie transmisji telewizyjnej, nawet jeśli nie musi być traumatyzujące, to jest bardzo stresujące. Liczba zgłoszeń pacjentów z zaburzeniami rytmu serca wzrasta przeciętnie trzykrotnie.

Mój typ? No cóż, na pewno sprawdzi się definicja Gary Linekera: Football is a simple game; 22 men chase a ball for 90 minutes and at the end, the Germans win. (Futbol to prosta gra; 22 mężczyzn ugania się za piłką przez 90 minut, a na końcu – wygrywają Niemcy). Ale choć piłka jest okrągła, jak przenikliwie zauważył kiedyś Kazimierz Górski, niestety: TRAUMA, czyli że wygra Bayern!